13.10.2023, 09:55 ✶
Mężczyzna rozumiał doskonale poczucie obowiązku i to, że to właśnie on jako przyszły dziedzic powinien spełniać pokładane w nim nadzieję i niekiedy powierzane obowiązki. Owszem znał hierarchię i doskonale wiedział, że gdy przyjdzie moment na pożegnanie się z wolnością będzie musiał to zrobić nawet gdyby nie czuł zupełnie nic do swojej przyszłej małżonki, a raczej kobiety, którą wskażą mu rodzice. Jednak miał nadzieję, że pod tym względem ojciec i matka uszanują zarówno jego zdanie oraz poglądy. Niestety jak widział zasady i etykieta panująca wśród szanowanych rodów czarodziejów nadal była sztywna i nie było jak jej zmienić nawet gdy chciał postawić na swoim. Cóż jednak miał nadzieję, że brat zrozumie jego wzburzenie i sytuację w jakiej już niedługo może się znaleźć.
Owszem wszedł do kamienicy jak i salonu Philipa jak burza nie witając się nawet z właścicielem domu jednakże teraz było mu naprawdę wszystko jedno czy dostanie burę czy też zostanie wyrzucony za drzwi. W tym akurat momencie chciał po prostu się wygadać gdy widział ciemne, burzowe chmury zbierające się powoli nad jego głową. Niestety choć znalazł się tam gdzie chciał to przez myśl mu nie przeszło nawet, że sam początek tej rozmowy będzie dla niego trudny, gdyż on naprawdę nie potrafił rozmawiać czy też wyrażać głębszych uczuć i dopiero, gdy usłyszał głos brata zatrzymał się w pół kroku i spojrzał nieco spokojniejszym wzrokiem na Philipa. Gdybym umiał być tak bardzo wyluzowany jak on, pewnie byłoby mi łatwiej przemknęło mu przez myśl jednak doskonale wiedział, że swojego charakteru nie zmieni. Podszedł do jednego z foteli i usiadł na nim cały czas wbijając swój wzrok w brata.
- Dzięki, tego było mi trzeba, porządnego opierdolu, że nie trzymam się etykiety i towarzyskiego savoir-vivre. Witaj bracie i powiedz jak się miewasz? - zapytał odwlekając jak najdłużej zaczęcie rozmowy o swoich problemach. Owszem może i nie powinien obarczać nimi nikogo z rodziny ale ze znajomymi czy też z rodzicami nie mógł na ten temat porozmawiać, gdyż wiedział jakby taka rozmowa się zakończyła. Teraz dopiero zaczął uważnie przyglądać się bratu i po raz kolejny przeszło mu przez głowę, że coś go trapi jednak na razie to właśnie Logan chciał się wygadać. Później zapewne zapyta brata co go męczy ale na razie wolał nie myśleć o kolejnych romansach czy wyskokach młodszego Notta. Oczywiście sam nie był święty. Jemu też przypisywano parę romansów i złamanych serc. Jednak wiele z tych doniesień nie było prawdą. Część doniesień to były zwykłe plotki czy też wyssane z palca informacje opisane przez dziennikarzy, którzy widzieli go rozmawiającego z jedną czy też drugą fanką, inne były relacjami zawiedzionych kobiet, które czasem próbowały mu się wpakować do łóżka, lecz Logan temu stanowczo odmawiał i wiele razy musiał prostować te doniesienia. Jednak teraz to było poważniejsze i wolał nie myśleć o tym co by się stało gdyby te rewelacje, którymi chciał się teraz podzielić z bratem, wyszły na jaw.
- A co do propozycji napitku to poproszę może ognistą whiskey, bo bez alkoholu ta rozmowa się nie obejdzie. - powiedział i po dłuższym czasie wypuszczając nabrane wcześniej powietrze z płuc westchnął. - Widzisz, to co rodzice zapowiadali od tylu lat wreszcie ma miejsce. Słyszałem od jednego z moich znajomych, że ojciec zasięga języka wśród liczących się rodów czy są u nich młode panny na wydaniu. Jednym słowem, ojciec jak i matka chcą mnie wreszcie z kimś zeswatać. - powiedział prawie jednym tchem i spuścił na chwilę wzrok z brata, by samemu przemyśleć sens wypowiedzianych słów. Owszem nie brzmiały one może tak źle jednak w jego mniemaniu to ograniczy nie tylko jego wolność ale i może wpłynąć na jego dalszą karierę, gdyż jak podejrzewał nie wszystkie kobiety rozumieją jak wiele Quidditch znaczy dla Logana i jak pięknym sportem w rozumieniu mężczyzny jest.
Owszem wszedł do kamienicy jak i salonu Philipa jak burza nie witając się nawet z właścicielem domu jednakże teraz było mu naprawdę wszystko jedno czy dostanie burę czy też zostanie wyrzucony za drzwi. W tym akurat momencie chciał po prostu się wygadać gdy widział ciemne, burzowe chmury zbierające się powoli nad jego głową. Niestety choć znalazł się tam gdzie chciał to przez myśl mu nie przeszło nawet, że sam początek tej rozmowy będzie dla niego trudny, gdyż on naprawdę nie potrafił rozmawiać czy też wyrażać głębszych uczuć i dopiero, gdy usłyszał głos brata zatrzymał się w pół kroku i spojrzał nieco spokojniejszym wzrokiem na Philipa. Gdybym umiał być tak bardzo wyluzowany jak on, pewnie byłoby mi łatwiej przemknęło mu przez myśl jednak doskonale wiedział, że swojego charakteru nie zmieni. Podszedł do jednego z foteli i usiadł na nim cały czas wbijając swój wzrok w brata.
- Dzięki, tego było mi trzeba, porządnego opierdolu, że nie trzymam się etykiety i towarzyskiego savoir-vivre. Witaj bracie i powiedz jak się miewasz? - zapytał odwlekając jak najdłużej zaczęcie rozmowy o swoich problemach. Owszem może i nie powinien obarczać nimi nikogo z rodziny ale ze znajomymi czy też z rodzicami nie mógł na ten temat porozmawiać, gdyż wiedział jakby taka rozmowa się zakończyła. Teraz dopiero zaczął uważnie przyglądać się bratu i po raz kolejny przeszło mu przez głowę, że coś go trapi jednak na razie to właśnie Logan chciał się wygadać. Później zapewne zapyta brata co go męczy ale na razie wolał nie myśleć o kolejnych romansach czy wyskokach młodszego Notta. Oczywiście sam nie był święty. Jemu też przypisywano parę romansów i złamanych serc. Jednak wiele z tych doniesień nie było prawdą. Część doniesień to były zwykłe plotki czy też wyssane z palca informacje opisane przez dziennikarzy, którzy widzieli go rozmawiającego z jedną czy też drugą fanką, inne były relacjami zawiedzionych kobiet, które czasem próbowały mu się wpakować do łóżka, lecz Logan temu stanowczo odmawiał i wiele razy musiał prostować te doniesienia. Jednak teraz to było poważniejsze i wolał nie myśleć o tym co by się stało gdyby te rewelacje, którymi chciał się teraz podzielić z bratem, wyszły na jaw.
- A co do propozycji napitku to poproszę może ognistą whiskey, bo bez alkoholu ta rozmowa się nie obejdzie. - powiedział i po dłuższym czasie wypuszczając nabrane wcześniej powietrze z płuc westchnął. - Widzisz, to co rodzice zapowiadali od tylu lat wreszcie ma miejsce. Słyszałem od jednego z moich znajomych, że ojciec zasięga języka wśród liczących się rodów czy są u nich młode panny na wydaniu. Jednym słowem, ojciec jak i matka chcą mnie wreszcie z kimś zeswatać. - powiedział prawie jednym tchem i spuścił na chwilę wzrok z brata, by samemu przemyśleć sens wypowiedzianych słów. Owszem nie brzmiały one może tak źle jednak w jego mniemaniu to ograniczy nie tylko jego wolność ale i może wpłynąć na jego dalszą karierę, gdyż jak podejrzewał nie wszystkie kobiety rozumieją jak wiele Quidditch znaczy dla Logana i jak pięknym sportem w rozumieniu mężczyzny jest.