Podjęte przez niego działania nie przyniosły szczególnie pożądanych efektów, co nie znaczy że w ogólnym rozrachunku był to czas stracony. Nawet jak nie zdradziła mu tego, w jaki sposób ma się przebudzić w rzeczywistości. Miał na myśli względnie łatwy i szybki sposób na dokonanie tego. Nigdy nie działało to w ten sposób. Po raz ostatni obrzucił spojrzeniem leżącą nieruchomo Marianne. Biedna dziewczyna. Po tym jak odzyskał władzę w nogach i uspokoił swój oddech oraz bicie serca, postanowił opuścić tę kajutę. Skierował swoje kroki w stronę prowadzących na korytarz drzwi i nacisnął klamkę, z zamiarem opuszczenia kajuty.
Jeśli nie stanęło mu na przeszkodzie to zamiast zejść jeszcze głębiej, w stronę ładowni, postanowił wrócić po swoich śladach, na pokład statku. Z prostej przyczyny: bardzo nie podobały mu się te wizje, których doświadczał. Sama ładownia wydawała mu się jeszcze bliżej dna morza i choć to było irracjonalne, tam te ewentualnie doświadczane wizje mogłyby być jeszcze gorsze, bardzo niekomfortowe dla niego. Na pokładzie znajdowali się pozostali, których na chwilę zostawił. Nie wiedział, co robili w tym momencie, ale zorientuje się gdy wyjdzie z pokładu drugiej i pierwszej klasy. O ile nic nie zatrzyma go po drodze.