Stojący dotąd na uboczu Sebastian nie zamierzał celowo wystraszyć tego młodego mężczyznę, pomimo swojego sprzeciwu wobec polowania na gołębie. Gdyby naprawdę chciał go wystraszyć i miał ku temu naprawdę dobry powód to uciekłby do stosowania się przemocy. Nie napadał jednak na przypadkowych ludzi. Nie dostał też powodu do samoobrony.
— Gdybyś był to prędzej spróbowałbyś okraść kilku przechodniów i kupiłbyś sobie normalny obiad. Gołębie chcą żyć w spokoju, jedynie lubią notorycznie srać ludziom na głowy. — Stwierdził rzeczowo. Jak każdy przynajmniej raz w życiu miał do czynienia z kieszonkowcem, który chciał odebrać mu sakiewkę. Nie dziwił się temu, w jaki sposób były postrzegane te ptaszyska i trochę polemizował z tym wykonywaniem pracy w służbie społeczeństwu. On w służbie społeczeństwu bardzo chciał wykończyć jednego czarodzieja, co miało większe znaczenie niż te parę gołębi z skręconym karkiem.
On również dostrzegł z oddali ten błysk, postanawiając zbliżyć się do krzewu i przyjrzeć się temu osobliwemu zjawisku, jakiego dane było im teraz doświadczyć.
— Widzę bardzo wyraźnie. — Stwierdził przyglądając się temu gorejącemu na niebiesko krzewowi. — Tak właśnie się stało. Nie mieszajmy w samozapłon istnienia bogów. Może to byś przeszedł na wegetarianizm albo upiekł nad ogniem te gołębie? — Potwierdził to, że ten krzew sam z siebie zapłonął. Sebastian nieszczególnie wierzył w istnienie bóstw, co może było słuszne. Gdyby one istniały to mogłyby chcieć nasrać mu w życie. Nie zamierzał nikomu tłumaczyć swoich poglądów na temat wiary ani tym bardziej sugerować, że ten młody człowiek nie może dostrzec w tym boskiej interwencji, z której nieznacznie zakpił.
— Jego to akurat poznałem. Wygląda znacznie gorzej, niż w chwili naszego spotkania. To Atreus Bulstrode. — Wskazał palcem na sylwetkę nieprzytomnego mężczyzny, z połamanymi palcami zanim ona zniknęła z tym krzewem. Wykonywał dla niego drobne zlecenie.
— Wygląda na to, że to jakaś... anomalia. Nie jestem w stanie tego powiedzieć. Raczej nie. — Ostrożnie dobierał słowa odnośnie obserwowanego w tym momencie zjawiska, które przez swoje odstawanie od normy zasługiwało na miano anomalii. Dotychczas tylko jasnowidze widzieli rzeczy, których nie dostrzegał nikt inny. Nie posiadał dokładnych informacji o tym zjawisku, jedyne własne spekulacje. Zdecydowanie to normalne nie było.