11.11.2022, 23:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2022, 23:16 przez Brenna Longbottom.)
/Uwaga: bardzo proszę oferty licytacji wpisywać do tego tematu: http://secretsoflondon.pl/showthread.php?tid=335 (krótkie info: to i to, za tyle i tyle, można się nawzajem przebijać, jeśli cena poleci za bardzo, będę ustalać z graczami na priv, co dalej). Oczywiście, możecie też licytować fabularnie, ale nie trzeba, i w przypadku licytowania fabularnie i tak bardzo proszę dajcie tam info, by każdy wiedział, ile osób licytuje.
W kolejnym poście będzie jeszcze kilka przedmiotów (wisiorek, naszyjnik, miotła, jeszcze jedna ozdoba do włosów i kolacja z Erikiem), zanim przejdziemy do tańców.
jeśli ktoś życzy sobie być zaczepionym przez npc, prasę, cokolwiek, niech proszę da znać - będę wpuszczać barda/
Obraz Loretty został wylicytowany przez Giovanniego. Suknia numer dwa zaś powędrowała do Alice Selwyn - i do obojga podszedł jeden z pracowników, podając liścik, potwierdzający dokonanie zakupu.
Licytacja sukni numer jeden i ozdoby do włosów potrwała dłużej: tę pierwszą licytowały Florence w imieniu Atreusa oraz Heather, a tę drugą po odpuszczeniu przez Gio, Faye oraz Perseus.
*
Nie wszyscy brali udział w licytacji oczywiście: niektórzy siadali już na kanapach albo tłoczyli się przy stołach, gdzie można było częstować się sałatkami, przystawkami albo łakociami. Jeśli ktoś nie miał życzenia przysłuchiwać się licytacji, mógł swobodnie schronić się w jednym z kątów za zaklęciem wyciszającym. Ten i ów stawał z boku, by powymieniać ploteczki ze znajomymi. Chociaż licytacja była de facto sensem całej zabawy, to nie zmuszano do udziału w niej gości: zwłaszcza, że nie wszyscy byli nią zainteresowani.
- A oto kolejny skarb od rodziny Prewettów. Dwustuletni, zabytkowy zegar z porcelany. Cena wywoławcza czterdzieści galeonów.
Zegar w odcieniach bieli i błękitu pojawił się zaledwie chwilę przed wazą w podobnej kolorystyce, również z porcelany. Kolejny antyk, na pewno sprowadzony aż z Chin. Brenna była wobec niego na tyle podejrzliwa, że dość długo sprawdzała autentyczność aż w pełni ją potwierdziła.
- Waza podarowana przez państwo Eunice i Perseusa Blacków, wykonana z chińskiej porcelany, pochodząca z dynastii Ming, wykonana około roku 1500 naszej ery przez chińskich magów - rzemieślników. Cena wywoławcza czterdzieści galeonów - kontynuowała Brenna wraz z postępem licytacji. Nie wdawała się w żadne dodatkowe zachęty, nie nawoływała do kupna: raz, nie była mimo wszystko typem występującej, dwa, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że tutaj byłoby to źle widziane.
A jednak przywykła do tego typu wystąpień, że tylko aurowidz mógł odgadnąć, jak bardzo chciała już móc zejść z tej ceny. I zjeść ciasteczko. Albo jeszcze lepiej torcik Nory. Całkiem miło byłoby też uciec gdzieś do sadu. Albo na Alaskę. Podobno było tam tak pięknie o tej porze roku.
- Czy mamy tu fanów quidditcha? Jeżeli tak, to oto nie lada gratka dla nich. Szata podarowana przez Fabiusa Watkinsa, członka Srok z Montrose, reprezentanta Anglii, z jego podpisem na rękawie. Wystąpił w niej podczas inauguracji ostatnich mistrzostw świata. Trzydzieści galeonów - oświadczyła Longbottom z uśmiechem. Szczerym, bo było coś zabawnego w tej różowej szacie, opatrzonej autografem jednego z najsłynniejszych graczy w Anglii.
- Coś dla fanów mocnych przeżyć, kart oraz osób lubujących się w szukaniu nowych doświadczeń. Wejściówka do kasyna Mirage, niewymagająca wyłożenia wstępnej sumy. Piętnaście galeonów.
Nie kupując żetonów, nie potrzeba było gotówkowego wkładu, aby zagrać. To z kolei dawało szansę jedynie na wzbogacenie się.
- Pierścionek, podarowany przez Elisę Longbottom. Cena wywoławcza: trzydzieści galeonów.
Tak, miała swój interes w tym, że nie zachwalała pierścionka na prawo i lewo. Zaprezentowała go jednak oczywiście: wiktoriański, z drogim kamieniem, bez wątpienia wart swojej ceny. A kiedy poduszeczka z nim została przelewitowana przed podwyższenie, Brenna bardzo, bardzo wymownie spojrzała na nikogo innego, jak na Cedrica Lupina. To znaczy, osoby, której nie znały jej naprawdę dobrze, nie mogły się zorientować, ale Ced powinien się zorientować, że patrzy mu prosto w oczy...
W kolejnym poście będzie jeszcze kilka przedmiotów (wisiorek, naszyjnik, miotła, jeszcze jedna ozdoba do włosów i kolacja z Erikiem), zanim przejdziemy do tańców.
jeśli ktoś życzy sobie być zaczepionym przez npc, prasę, cokolwiek, niech proszę da znać - będę wpuszczać barda/
Obraz Loretty został wylicytowany przez Giovanniego. Suknia numer dwa zaś powędrowała do Alice Selwyn - i do obojga podszedł jeden z pracowników, podając liścik, potwierdzający dokonanie zakupu.
Licytacja sukni numer jeden i ozdoby do włosów potrwała dłużej: tę pierwszą licytowały Florence w imieniu Atreusa oraz Heather, a tę drugą po odpuszczeniu przez Gio, Faye oraz Perseus.
*
Nie wszyscy brali udział w licytacji oczywiście: niektórzy siadali już na kanapach albo tłoczyli się przy stołach, gdzie można było częstować się sałatkami, przystawkami albo łakociami. Jeśli ktoś nie miał życzenia przysłuchiwać się licytacji, mógł swobodnie schronić się w jednym z kątów za zaklęciem wyciszającym. Ten i ów stawał z boku, by powymieniać ploteczki ze znajomymi. Chociaż licytacja była de facto sensem całej zabawy, to nie zmuszano do udziału w niej gości: zwłaszcza, że nie wszyscy byli nią zainteresowani.
- A oto kolejny skarb od rodziny Prewettów. Dwustuletni, zabytkowy zegar z porcelany. Cena wywoławcza czterdzieści galeonów.
Zegar w odcieniach bieli i błękitu pojawił się zaledwie chwilę przed wazą w podobnej kolorystyce, również z porcelany. Kolejny antyk, na pewno sprowadzony aż z Chin. Brenna była wobec niego na tyle podejrzliwa, że dość długo sprawdzała autentyczność aż w pełni ją potwierdziła.
- Waza podarowana przez państwo Eunice i Perseusa Blacków, wykonana z chińskiej porcelany, pochodząca z dynastii Ming, wykonana około roku 1500 naszej ery przez chińskich magów - rzemieślników. Cena wywoławcza czterdzieści galeonów - kontynuowała Brenna wraz z postępem licytacji. Nie wdawała się w żadne dodatkowe zachęty, nie nawoływała do kupna: raz, nie była mimo wszystko typem występującej, dwa, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że tutaj byłoby to źle widziane.
A jednak przywykła do tego typu wystąpień, że tylko aurowidz mógł odgadnąć, jak bardzo chciała już móc zejść z tej ceny. I zjeść ciasteczko. Albo jeszcze lepiej torcik Nory. Całkiem miło byłoby też uciec gdzieś do sadu. Albo na Alaskę. Podobno było tam tak pięknie o tej porze roku.
- Czy mamy tu fanów quidditcha? Jeżeli tak, to oto nie lada gratka dla nich. Szata podarowana przez Fabiusa Watkinsa, członka Srok z Montrose, reprezentanta Anglii, z jego podpisem na rękawie. Wystąpił w niej podczas inauguracji ostatnich mistrzostw świata. Trzydzieści galeonów - oświadczyła Longbottom z uśmiechem. Szczerym, bo było coś zabawnego w tej różowej szacie, opatrzonej autografem jednego z najsłynniejszych graczy w Anglii.
- Coś dla fanów mocnych przeżyć, kart oraz osób lubujących się w szukaniu nowych doświadczeń. Wejściówka do kasyna Mirage, niewymagająca wyłożenia wstępnej sumy. Piętnaście galeonów.
Nie kupując żetonów, nie potrzeba było gotówkowego wkładu, aby zagrać. To z kolei dawało szansę jedynie na wzbogacenie się.
- Pierścionek, podarowany przez Elisę Longbottom. Cena wywoławcza: trzydzieści galeonów.
Tak, miała swój interes w tym, że nie zachwalała pierścionka na prawo i lewo. Zaprezentowała go jednak oczywiście: wiktoriański, z drogim kamieniem, bez wątpienia wart swojej ceny. A kiedy poduszeczka z nim została przelewitowana przed podwyższenie, Brenna bardzo, bardzo wymownie spojrzała na nikogo innego, jak na Cedrica Lupina. To znaczy, osoby, której nie znały jej naprawdę dobrze, nie mogły się zorientować, ale Ced powinien się zorientować, że patrzy mu prosto w oczy...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.