12.11.2022, 00:08 ✶
Gdyby mogła, cieszyłaby się dniem, oglądając, jak sprawnie kafel przeskakuje z ręki do ręki, po tym poszłaby pewnie do ulubionego baru na jeden zaledwie drink aby następnie skierować się w stronę dzielonego z Alastorem mieszkania w którym jeszcze może by wypełniła jakiś raport nim zwinęłaby się w kłębek na własnym łóżku. Dość samotne działania, a mimo to, cieszyła się z nich, widząc w sobie perspektywę odpoczynku ale i zrobienia czegoś do pracy. Teraz jednak to wszystko nie miało znaczenia bo nie miało też szansy się ziścić.
- Przepraszam, przepraszam jeszcze raz, naprawdę nie chciałam. – Potarła się po jasnych włosach, ciągnąc się lekko za włosy aby przywołać się do porządku. Dopiero po chwili doszło do niej, że przecież spędza czas w towarzystwie kogoś, kogo można by obwołać gwiazdą i wiele osób pewnie by teraz Ashling po prostu zabiło, a teraz ta jakby nigdy nic stałą sobie w towarzystwie kogoś, kogo sława sięgała ponad granice tego stadionu. Chrząknęła cicho, czując, jak na nowo róż pojawia się na jej policzkach – zawsze, gdy czuła się niezręcznie, jej ciało wydawało się ją zdradzać i pokazywać się w najgorszym możliwym stanie, co zmieniało ją w osobę o karnacji niemal buraczanej. Odchrząknęła lekko, nie wiedząc jeszcze, że zmierza to w kierunku zupełnie innej rozmowy niż się spodziewała.
- Tak, przepraszam, nie pogratulowałam cudownej gry. Nie grałam nigdy sama ale…to coś naprawdę niebywałego tak spokojnie przemierzać przestworza. – Mówiła to całkiem szczerze, jako osoba, która niestety ledwie radziła sobie na miotle, dlatego wolała obserwować jak inni sobie radzą. Nawet jeżeli dziś nie obserwowała praktycznie meczu, pewna była, że Harpie poradziły sobie świetnie, a stojąca naprzeciwko niej kobieta nie była wyjątkiem.
Rumieniec przybrał na sile gdy została nazwana „piękną panią”, co sprawiło, że czuła się jeszcze bardziej głupio gdy myślała o tym, że właśnie stoi cala zaczerwieniona. I gdy udało jej się ostatecznie zebrać, odchrząknęła głośno, wskazując ostrożnie na papierową ulotkę która leżała teraz gdzieś u stóp Heather.
- Proszę wybaczyć, to…można mieć różne opinie o naszym ostatnim Ministrze Magii ale czuję, że…że nie zasługuje na takie rzeczy, które wypisują o nim. – Stąd emocje wzięły na chwilę górę, a przynajmniej zanim nie natknęła się na swoją rozmówczynię. Ciekawa była jeszcze, czy kobieta pociągnie temat, czy jednak wolała unikać omawiania polityki – wiele osób ze sławnych środowisk unikało opowiadania się po jakiejś stronie.
- Nie jestem z prasy. – Zapewniła szybko po tych przemyśleniach, dając znać, że nie poruszała tematu szukając sensacji. – Ale po tym wszystkim czuję, że zbyt dobrym aurorem również nie. – Nie było jakiegoś sekretu w opowiadaniu na ten temat, więc nie czuła, aby zdradzała wielkiej tajemnicy. No i nie mówiła, że przyszła tu na umówione spotkanie.
- Przepraszam, przepraszam jeszcze raz, naprawdę nie chciałam. – Potarła się po jasnych włosach, ciągnąc się lekko za włosy aby przywołać się do porządku. Dopiero po chwili doszło do niej, że przecież spędza czas w towarzystwie kogoś, kogo można by obwołać gwiazdą i wiele osób pewnie by teraz Ashling po prostu zabiło, a teraz ta jakby nigdy nic stałą sobie w towarzystwie kogoś, kogo sława sięgała ponad granice tego stadionu. Chrząknęła cicho, czując, jak na nowo róż pojawia się na jej policzkach – zawsze, gdy czuła się niezręcznie, jej ciało wydawało się ją zdradzać i pokazywać się w najgorszym możliwym stanie, co zmieniało ją w osobę o karnacji niemal buraczanej. Odchrząknęła lekko, nie wiedząc jeszcze, że zmierza to w kierunku zupełnie innej rozmowy niż się spodziewała.
- Tak, przepraszam, nie pogratulowałam cudownej gry. Nie grałam nigdy sama ale…to coś naprawdę niebywałego tak spokojnie przemierzać przestworza. – Mówiła to całkiem szczerze, jako osoba, która niestety ledwie radziła sobie na miotle, dlatego wolała obserwować jak inni sobie radzą. Nawet jeżeli dziś nie obserwowała praktycznie meczu, pewna była, że Harpie poradziły sobie świetnie, a stojąca naprzeciwko niej kobieta nie była wyjątkiem.
Rumieniec przybrał na sile gdy została nazwana „piękną panią”, co sprawiło, że czuła się jeszcze bardziej głupio gdy myślała o tym, że właśnie stoi cala zaczerwieniona. I gdy udało jej się ostatecznie zebrać, odchrząknęła głośno, wskazując ostrożnie na papierową ulotkę która leżała teraz gdzieś u stóp Heather.
- Proszę wybaczyć, to…można mieć różne opinie o naszym ostatnim Ministrze Magii ale czuję, że…że nie zasługuje na takie rzeczy, które wypisują o nim. – Stąd emocje wzięły na chwilę górę, a przynajmniej zanim nie natknęła się na swoją rozmówczynię. Ciekawa była jeszcze, czy kobieta pociągnie temat, czy jednak wolała unikać omawiania polityki – wiele osób ze sławnych środowisk unikało opowiadania się po jakiejś stronie.
- Nie jestem z prasy. – Zapewniła szybko po tych przemyśleniach, dając znać, że nie poruszała tematu szukając sensacji. – Ale po tym wszystkim czuję, że zbyt dobrym aurorem również nie. – Nie było jakiegoś sekretu w opowiadaniu na ten temat, więc nie czuła, aby zdradzała wielkiej tajemnicy. No i nie mówiła, że przyszła tu na umówione spotkanie.