Wszystko wskazywało na to, że Laurent miał... rację? Magia tutaj po prostu nie działała. No bo jak Stanley mógł to sobie inaczej wytłumaczyć? Nigdy wcześniej, aż tak go nie zawiodła, a teraz czuł się bezradny przez to wszystko - rozproszenie nie zadziałało. Borginowi zdawało się, że ma kontrolę nad tym co się działo wokół... Pytanie na ile to było prawdą, a na ile złudzeniem, próbą oszukania samego siebie czy wręcz dodania otuchy do dalszego działania.
Z jednej strony doprowadzili Prewetta w jednym kawałku do tego miejsca i tym samym odnaleźli te perły. Wydawać by się mogło, że ostatnia ich misja będzie najprostsza po tym całym trudzie związanym z samobójstwem, walką z samym sobą czy własnymi słabościami w pewnym stopniu. Nic jednak bardziej mylnego. Rozwiązanie problemu mieli niby na wyciągnięcie dłoni - dosłownie, wszak mogli dosięgnąć tego naszyjnika - ale to nie było takie proste. Pierwsza próba zawiodła.
Usłyszał polecenie, wręcz nawet rozkaz Laurenta ale zawahał się. Czy on mówił do niego czy do tych całych głosów, które prześladowały go od momentu ocknięcia się do rzeczywistości? Im dłużej stał i zastanawiał się co powinni dalej zrobić tym było coraz gorzej. Stanley zaczął czuł wibrację, które nie wskazywały na nic dobrego. Kończył im się czas? Powinien ostrzec pozostałą dwójkę? - Też to czujecie? - zapytał niepewnym głosem. Może to były już urojenia?
Ciekawość jednak wzięła nad nim górę i sprawiła, że ruszył w kierunku przejścia, które udało mu się dojrzeć. Możemy tędy uciec? A może powinniśmy transmutować coś w te piece i ruszyć cały statek stąd... zastanawiał się - Laurent spróbuję Cię ochronić ale muszę to sprawdzić... Tam może się coś czaić... - poinformował go, wykonując szybki ruch różdżką aby utworzyć barierę wokół Prewetta. Nie miał pojęcia co się wydarzy gdy te perły zostaną zniszczone albo ich struktura zostanie naruszona, a wszystko wskazywało na to, że do ich przewodnika powróciła umiejętność czarowania.
Nie przejmując się resztą, a raczej próbując ją jakoś zignorować podszedł do przejścia aby się tam rozejrzeć. Stanley chciał spróbować dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego przejścia. Z tyłu głowy nadal miał świadomość, że zostawili za sobą tą chorą Persefonę i ożywieńca za barykadą, która nie powinna trwać jeszcze zbyt długo. W razie ewentualnego sukcesu, alternatywna droga ucieczki byłaby jak najbardziej na plus. Po prostu musiał spróbować.
Rzut na tarczę ochronną wokół Laurenta. Korzystam z rozproszenia.
Sukces!
Rzut na rozejrzenie się wokół nowo odkrytych poszlak. Korzystam z percepcji.
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972