Spostrzeżenie zamierającego pod wpływem zaklęcia i padającego na ziemię sparaliżowanego rywala niezwykle go usatysfakcjonowało, co było związane z tym że okazał się zwycięzcą podczas trzeciej już rundy. Spoglądając na Lestrange'a nie powstrzymał się od triumfalnego uśmiechu. Gdyby to był przyjacielski pojedynek pomiędzy członkami Srebrnych Różdżek to nawet wykonał parę kroków po arenie, zwracając się do widowni. Powstrzymał się od tego, mając świadomość, że jego przeciwnik mógłby wykorzystać to przeciwko niemu. W jego mniemaniu Louvain był do tego zdolny. Nawet, jeśli nie wygrał tego pojedynku, tak pierwsze odniesione przez niego zwycięstwo miało naprawdę słodki smak. Nie uderzyło mu jeszcze do głowy. Miał do wygrania jeszcze dwie rundy. Od strony widowni docierały do niego oklaski i buczenie.
Podczas tego rodzaju pojedynków gniew nigdy nie był dobrym doradcą, odbierał zdolność do racjonalnego myślenia i popychał ku podejmowaniu działań pod wpływem impulsu. Pomimo tego, że nie znosił przegrywać, to w takiej sytuacji zrobiłby wszystko aby powstrzymać swoje emocje na wodzy. Opanowanie się potrafiło dużo kosztować. Na wyrażenie własnego gniewu przyjdzie jeszcze pora, z dala od wszystkich zgromadzonych tutaj ludzi, nawet z dala od jego rodziny... o ile ona nie postanowi wprosić się do niego przez co nie będzie musiał znosić krytyki z ust swojego ojca. Skończyłoby się to poważną kłótnią.
Powstanie Louvaina na nogi postawiło go w gotowości do dalszej walki. Przeczuwał, że atak nastąpi lada moment i dlatego skupił się na obserwowaniu swojego oponenta, postanawiającego przed przystąpieniem do ataku odrzucić swoją szatę. Obserwowanie ruchów walczącego czarodzieja potrafiło zdradzić bardzo wiele o nim samym, a skoro potrafił z daleka wypatrzeć zawrotnie szybkiego złotego znicza, to dla niego nie stanowiło to problemu.
Posłane ku niemu dwa zaklęcia rozbrajające, postanowił skontrować wzniesieniem przed sobą dwóch następujących po sobie, zdolnych do przyjęcia impetu tych dwóch czarów. Nie zamierzał oddawać swojemu rywalowi zdobytej przewagi, nawet jak teraz się bronił przed jego atakiem. W dalszym ciągu polegał na swojej szybkości, która oprócz znajomości zaklęć, wystarczająco silnej woli i niezachwianej pewności siebie, miała ogromne znaczenie podczas pojedynku.
Jeśli jego czary nie miałyby pożądanej przez niego mocy defensywnej to na nieznacznie ugiętych kolanach wyskoczyłby w swoją prawą stronę, licząc na to że będzie na tyle szybki, że jego żadna część jego ciała nie znajdzie się na linii miotanych przez rywala zaklęć. Utrata różdżki również w jego mniemaniu nie wchodziła w grę. Nie uszło to jego uwadze, że Louvain postanowił wykonać przewrót i schować się za kolejną osłoną.
Rzucam 2k100 na rozproszenie do splecenia dwóch zaklęć ochronnych
Sukces!
Sukces!