Drogi Kaydenie,
przyznaję, że jeszcze nigdy nie spędziłem tak magicznych chwil, jak w przeciągu tych paru dni. Zastanawiałem się, czy masz ewakuacyjną drogę ucieczki, gdyby wycieczka nie była zbyt przyjemna, ale odebrałem wrażenie, że Tobie również się podobało. Zachowałem nasze wspólne zdjęcie. Będę je trzymał przy sobie jak skarb.
Porozmawiałem z ojcem o tym napadzie i, ach, przyznam Ci, że nie poszło to zbyt dobrze. Choć miałeś rację - człowiekowi lżej na duszy, kiedy do pewnych rzeczy się przyzna. Wysłałem mu list, że wybieram się na wycieczkę i nawet słowem nie wspomniałem o tym, co się naprawdę stało. Chyba go zawiodłem. Chyba chciałby, żebym bardziej mu ufał. Lecz to trudny człowiek. Moja siostra, Pandora, radzi sobie z nim o wiele lepiej. Mają podobne charaktery. Mocne. Myślę, że Twoje spotkanie z Edwardem Prewettem zakończyłoby się podobnie jak spotkanie Edwarda z moją kuzynką - Florence. Żartobliwie nazywam to starciem smoków, bo naprawdę ogień leje się na wszystkie strony i cała ziemia drży w posadach. Innymi słowy - chyba byłbyś dobrym wyzwaniem charakteru.
Jak Tobie się podobało? Nie chciałbym podzielić z nikim innym tych wspomnień prosto z Francji i aż snuję marzenia o tym, że moglibyśmy kiedyś wybrać się gdzieś jeszcze? Jeśli tylko byś chciał.