"You can't protect everyone!"
"I have to try."
![[Obrazek: PDSJx00.jpg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=PDSJx00.jpg)
Prewett – chowa prawdziwego siebie za sarkazmem, czarnym humorem, byciem nietaktownym. Udaje, że nie przejmuje się niczym, udaje, że nienawidzi ludzi, udaje, że nie kocha nikogo. Oddałby jednak życie nie tylko za zwierzęta, ale też za bliskie mu osoby. Przyjaciele i rodzina są dla niego ważni, ale nigdy ci tego nie okaże, nigdy nie powie ci, że to prawda. Już dawno przestał być dobrym, przestał pokazywać, że może nim być.
Zwierzęta – nikt do końca nie wie kiedy zaczął interesować się Magicznymi Kreaturami, on sam tego nie wie. Uważał, że zwierzęta są bardziej dobre od ludzi, bo zabijają by przetrwać, a człowiek zabija dla przyjemności i zysku. Nie spotkał jeszcze stworzenia, które zaatakowałoby go dla pieniędzy.
W szkole – jeśli masz ochotę poznać go ze szkoły to życzę powodzenia. Kreował się na groźnego Ślizgona, który da ci wpierdol bez powodu. Był zuchwały i zadziorny. Typowy nastolatek nafaszerowany hormonami. Lubił drażnić znajomych, dokuczać dziewczynom bez powodu. Należał do drużyny Quidditcha jako pałkarz, więc można łatwo wywnioskować, że miał sporą ilość krzepy.
Więcej o mnie, ale cii... ani słowa innym
W lustrze Ain Eingarp widzę siebie nad niezliczoną ilością trupów kłusowników. Wszystkie magiczne istoty są bezpieczne, a ja mogę w końcu odpocząć.
Bogin przyjmuje przy mnie formę mnie, w chwili bezradności, w chwili porażki. Jestem ja związany, poobijany, bez nikogo, sam, nie mogę się ruszyć, nie mogę nic zrobić. Przegrałem.
Amortencja pachnie mi ciasteczkami, jemiołą, brudną ziemią oraz zapachem deszczu w lesie.
Moje ulubione zaklęcie to Salvio Hexia, brzmi ładnie, a jego zastosowanie jest przydane, gdy wpadam w sytuacje bez wyjścia, albo po prostu, gdy chce ochronić kogoś lub coś.
Mój patronus przyjmuje formę wilka, tak myślę. W sumie nigdy jeszcze nie wyczarowałem patronusa, więc jest to raczej moja dedukcja.
Do wróżbiarstwa mam sceptyczne podejście. Nie do końca mu ufam, ale jednocześnie mam nadzieję, że jeśli mam z nią styczność to przyniesie mi pozytywne wieści. Chyba nigdy nie byłem w sytuacji, w której ktoś pokazałby mi potęgę wróżbiarstwa.
Czarna magia? Cóż... jest pokusą, czymś, co może doprowadzić do zagłady, ale jednocześnie w tyle głowy mam, że może być na tyle silną magią, którą można obrócić do dobrych celów? Raczej spoglądam w jej kierunku z rezerwą w oczach, ponieważ wiem, co może uczynić z duszą.
Za swoje największe osiągnięcie uważam jeszcze nic. Kłusownicy nadal polują, Voldemort nadal istnieje, a moi bliscy nadal są zagrożeni.
Stoję po stronie mojej rodziny.
Moje serce należy do nikogo, ale wiem, że Brenna chciałaby mieć w nim swoje miejsce.