15.10.2023, 05:30 ✶
Dora rozglądała się, bardzo, ale to bardzo dyskretnie, kiedy szli ulicą. Wszystko jednak wyglądało dla niej, jakby znajdowało się na swoim miejscu i żaden element otoczenia nie zwrócił jej specjalnej uwagi. Mijani na ulicy ludzie wyglądali tak, jakby śpieszyli się do pracy lub sklepu, ci stojący po drugiej stronie ulicy zwyczajnie wyszli sobie na papierosa, a koło kamienicy wydawał się nie kręcić nikt niepożądany. Niestety jednak, żadnym detektywem nie była i pewnie nawet gdyby bardzo próbowała, to nie zauważyłaby niczego dziwnego. Dlatego też szła dalej, dotrzymując kroku Mavelle i Erikowi, z dłońmi zaciśniętymi na pasku skórzanej torebki, którą miała przewieszoną przez ramię, bo nieco się stresowała.
Spojrzała najpierw na Bones, a potem na Erika, kiedy zwrócili się do niej, na tego drugiego oczami wielkimi jak galeony i z pewnym przerażeniem malującym się na twarzy. Zmierzyła go spojrzeniem od stóp do głów, jakby oceniając swoje szanę.
— Ale co? Szarpać się z tobą? — zapytała trwożnym szeptem, a potem nagle coś w jej głowie wskoczyło na miejsce, bo uniosła dłoń do ust, zakrywając je z zażenowaniem. — Przepraszam, ja... tak dam radę, nie będzie z tym problemu. — lekko zarumieniona, wcisnęła palcem luźne pasmo włosów za ucho, spoglądając w stronę wejścia do kamienicy i na moment przygryzając wnętrze policzka. — Co najlepiej, żebym wzięła? — spojrzała głównie na Mavelle, w tym temacie ogłaszając ją bezsłownie specjalistką, bo przecież to ona miała tutaj wrażliwy nos, który miał ich poprowadzić dalej.
Spojrzała najpierw na Bones, a potem na Erika, kiedy zwrócili się do niej, na tego drugiego oczami wielkimi jak galeony i z pewnym przerażeniem malującym się na twarzy. Zmierzyła go spojrzeniem od stóp do głów, jakby oceniając swoje szanę.
— Ale co? Szarpać się z tobą? — zapytała trwożnym szeptem, a potem nagle coś w jej głowie wskoczyło na miejsce, bo uniosła dłoń do ust, zakrywając je z zażenowaniem. — Przepraszam, ja... tak dam radę, nie będzie z tym problemu. — lekko zarumieniona, wcisnęła palcem luźne pasmo włosów za ucho, spoglądając w stronę wejścia do kamienicy i na moment przygryzając wnętrze policzka. — Co najlepiej, żebym wzięła? — spojrzała głównie na Mavelle, w tym temacie ogłaszając ją bezsłownie specjalistką, bo przecież to ona miała tutaj wrażliwy nos, który miał ich poprowadzić dalej.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.