Szczur złapany - misja wykonana. Nie pozostało im nic innego jak po prostu dostarczyć tego gagatka do rąk własnych panny Macmillan. Spełnili dobry uczynek, a przy okazji na ich posesji został jeden szkodnik mniej. Pojawiał się tylko jeden problem - w miejscu tego szczura najpewniej pojawią się trzy inne. To była po prostu wojna bez końca.
- Dziękuje za te słowa docenienia. Na pewno skorzystam z tego zimnego piwa - odparł uradowany swojemu ojcu. Cieszył się z tego, że jego wysiłek zyskał uznanie u Dagura - Nie będzie z tym dużo roboty. Trochę go wyszoruje tutaj, trochę tam i gotowe. A może wręcz pokocha go takim jakim jest? Nikt przecież nie będzie miał zwierzaczka z takim umarszczeniem - zaśmiał i czym prędzej ruszył do środka warsztatu po klatkę - Zostawię go na stolę. Tylko nie zapomnij tego załatwić z panną Macmillan - dodał zanim zniknął w kuźni.
Dotarł do wskazanego miejsca i bezpiecznie odłożył szczura do środka. Hjalmar nie chciał go skrzywdzić, więc zrobił to na tyle powoli i lekko na ile tylko potrafił. Gagatek, ponieważ tak zaczął go już nazywać, wszedł do środka po czym uciekł przerażony na koniec klatki - No już się nie bój. Tam Ci będzie lepiej niż u nas - zapewnił go, chociaż zdawał sobie sprawę, że ten i tak go nie zrozumie.
Nie mając nic innego do roboty, poszedł po dzbany piwa aby opić ten sukces wraz ze starszym Nordgersimem.