15.10.2023, 20:48 ✶
– Zobaczymy za pięć lat – powiedziała Brenna, chociaż gdzieś w jej głowie – jak zawsze w takich chwilach – zagościła myśl, że za pięć lat pewnie będzie już martwa. Oby Erik wciąż wtedy pozostawał przy życiu. Nie dała jednak poznać po sobie ponurej myśli, na ustach wciąż miała uśmiech. – Odstawię ją, jak wyjdziemy z tłumu – roześmiała się Brenna. Przerastała właściwie nie tylko niemal wszystkie znane sobie kobiety – może z dwoma czy trzema wyjątkami – ale też całkiem wielu mężczyzn, a Alice wcale nie ważyła szczególnie wiele. – Co, Franky, zazdrościsz? – rzuciła jeszcze, chociaż rumieńca na twarzy Alice nie skomentowała. Udała, że go nie dostrzega, chociaż nawet ktoś tak mało ogarnięty w pewnych dziedzinach życia jak ona, mógł domyśleć się przyczyn.
– Powiedziałabym, że gdybym była mężczyzną, zaraz bym ci się oświadczyła, ale jesteś dla mnie trochę za młoda – roześmiała się Brenna na komentarz panny Greengrass. – Chodźmy, poznacie nasze cztery psy. I może uda się wam przedstawić Julesa – dodała jeszcze.
Skierowali się wszyscy ku barierce, wiodącej na Kings Cross, gdzie Brenna wreszcie postawiła Alice z powrotem na nogi, chociaż trzymała się wciąż blisko, by złapać ją w razie kolejnego upadku. Wraz z tłumem innych uczniów potem wmieszali się w tłum mugoli (jak zwykle – w te dwa dni w roku pracownicy chyba czuli się tutaj trochę… dziwnie i zastanawiali, co się wyprawia), a potem ruszyli ku jednej z bocznych uliczek Londynu, by tam przywołać Błędnego Rycerza.
A potem trójka Longbottomów i jedna już – za – jakiś – czas – Longbottom wrócili wspólnie do Doliny Godryka.
– Powiedziałabym, że gdybym była mężczyzną, zaraz bym ci się oświadczyła, ale jesteś dla mnie trochę za młoda – roześmiała się Brenna na komentarz panny Greengrass. – Chodźmy, poznacie nasze cztery psy. I może uda się wam przedstawić Julesa – dodała jeszcze.
Skierowali się wszyscy ku barierce, wiodącej na Kings Cross, gdzie Brenna wreszcie postawiła Alice z powrotem na nogi, chociaż trzymała się wciąż blisko, by złapać ją w razie kolejnego upadku. Wraz z tłumem innych uczniów potem wmieszali się w tłum mugoli (jak zwykle – w te dwa dni w roku pracownicy chyba czuli się tutaj trochę… dziwnie i zastanawiali, co się wyprawia), a potem ruszyli ku jednej z bocznych uliczek Londynu, by tam przywołać Błędnego Rycerza.
A potem trójka Longbottomów i jedna już – za – jakiś – czas – Longbottom wrócili wspólnie do Doliny Godryka.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.