Nic nie mogło pójść zgodnie z planem. Powinien był się tego spodziewać. Przecież w tej wyprawie nie było nic normalnego począwszy od tego ile osób się na nią wybrało, aż po dziwne zdarzenia jakich doświadczyli na pokładzie tego przeklętego statku. Pomimo tego wszystkiego Erik liczył, że mógł przynajmniej pokładać wiarę w swojej własnej magii. A i ona go zawiodła, gdy zaklęcia okazały się nieefektywne. Podobnie zresztą jak czary Geraldine.
— To ten statek — warknął z niezadowoleniem, puszczając pod nosem niezbyt przyjemną wiązankę przekleństw. Zaczął się powoli wycofywać, jednak w dalszym ciągu celował różdżkę w ich przeciwników. — Możemy spróbować ich wysadzić. Po kilku bomardach nie będą już w takim dobrym stanie.
Desperacja, czy zwykła irytacja? Ciężko powiedzieć. Zaczynał odnosić wrażenie, że jakiś prymitywny lęk zaczął się odzywać wewnątrz jego głowy. Nagle poczuł, że wcale nie znajduje się na rozległym statku, a raczej w metalowej puszce, która w każdej chwili mogła zanurzyć się z powrotem pod powierzchnię wody. Zacisnął mocniej palce na rączce różdżki. Już miał wypowiadać inkantację, ale...
Zamrugał, gdy poczuł na twarzy lekki wietrzyk. Nie miał pojęcie, czy tylko mu się wydawało, ale nagle wszystko się uspokoiło i zwolniło. A może to jego zmysły się wyostrzyły? Może to właśnie był ten moment, gdy statek zamierzał ponownie zniknąć pod wodą, a wilcza natura Erika wysyłała mu ostatni sygnał, poniekąd dając mu szansę na ucieczkę. Wzrok Longbottoma mimowolnie powędrował w kierunku, z którego przyszli, jednak nie ruszył się nawet o krok.
— Co do — podskoczył na dźwięk kobiecego krzyku wydobywającego się z niższych poziomów okrętu. Zanim zdołał przejąć inicjatywę, to Victoria ruszyła do przodu jako pierwsza, dosyć efektywnie pozbywającego się jednego z trupów.
Erik poszedł w jej ślady, jednak nie dał się ponieść gniewowi. Po raz kolejny spróbował wyczarować świetliste pnącza, które miałyby obwiązać trupa, a następnie obalić go na ziemię. To powinno im utorować drogę na dół. O ile udało im się pozbyć tej przeszkody, mężczyzna powędrował za panną Lestrange na dół.
Akcja nieudana
Sukces!
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞