16.10.2023, 03:13 ✶
No wzięli go z tego Dullahana, nawet najbardziej sceptyczne stare dziady, które Flynn kojarzył z najgorszym możliwym betonem, zdawały się rozważać prawdziwość teorii, jakoby okradła ich postać z legend. Może i byłby to jakiś plan na serię kradzieży, gdyby nie to, że się w tym samym kostiumie rozłożył na Samhain, zupełnie tak, jakby mieli go tutaj nie znaleźć - to musiał być jakiś przygłup, w dodatku gorszy od Flynna, skoro nawet on znalazł w tym tak wielką dziurę logiczną. Ale kiedy się zorientował kto to jest, to wszystko stało się jaśniejsze niż słońce. Mógłby jej to pewnie wytłumaczyć, ba ta sytuacja w jakiej się znaleźli krzyczała głośno, że powinien jej o tym powiedzieć, ale wciąż nie czuł się do końca dobrze, a Layla... Do diabła, nie potrafił się przy niej do końca odnaleźć i niezbyt lubił to uczucie zagubienia.
- Bo go znam - powtórzył, jakby to miało nagle rozwiać wszystkie wątpliwości, jakie nawiedziły jej głowę. Dopiero po chwili zreflektował, że nie może tego wszystkiego przeżywać w środku, powinien dodać cokolwiek co sprawi, że dziewczyna nie szarpnie nagle za klamkę i nie zniszczy tego, co sobie tkał w umyśle na widok konstrukcji drzwi, a ona przecież już na pierwszym ich spotkaniu po powrocie postawiła sprawę swojej porywczości dosyć jasno. Po długim i irytującym milczeniu pokręcił szybko głową, jakby chciał w ten sposób zrzucić coś ze swoich włosów. - Przepraszam - za co, nie powiedział, musiała się sama domyślić, że chodziło o zamyślenie - yhmm yyyy - dodał inteligentnie - on też mnie zna i mam pewne obawy, a wiem, że zawsze ucieka tylnymi drzwiami. - A potem ją puścił, żeby podejść bliżej tych drzew i podnieść z ziemi losową gałąź, którą transmutował w rękach wracając w kierunku wozu. Użył jej do wsadzenia w żelazną zasuwę.
Tym razem sam chwycił ją za rękę, słysząc dźwięki dobiegające ze środka. Dwójka dzieciaków wychodziła właśnie frontem, wyglądały na rozbawione tym, co opowiedział im „straszliwy Dullahan”, ale Flynn dobrze wiedział, że kiedy tylko rzucone przez goblina zaklęcie zniknie, przypomną sobie ile pieniędzy miały w portfelach zanim zapłaciły za pokaz.
- P-pewnie lepiej dla mnie by było, gdybyś weszła tam sama, ale sam bym sobie musiał ukręcić łeb gdyby coś ci się stało - powiedział, wciąż nie unosząc głosu ponad szept - może debil nie zna cyrku na tyle, żeby o tym komuś potem opowiedzieć i cię ze mną powiązać.
- Bo go znam - powtórzył, jakby to miało nagle rozwiać wszystkie wątpliwości, jakie nawiedziły jej głowę. Dopiero po chwili zreflektował, że nie może tego wszystkiego przeżywać w środku, powinien dodać cokolwiek co sprawi, że dziewczyna nie szarpnie nagle za klamkę i nie zniszczy tego, co sobie tkał w umyśle na widok konstrukcji drzwi, a ona przecież już na pierwszym ich spotkaniu po powrocie postawiła sprawę swojej porywczości dosyć jasno. Po długim i irytującym milczeniu pokręcił szybko głową, jakby chciał w ten sposób zrzucić coś ze swoich włosów. - Przepraszam - za co, nie powiedział, musiała się sama domyślić, że chodziło o zamyślenie - yhmm yyyy - dodał inteligentnie - on też mnie zna i mam pewne obawy, a wiem, że zawsze ucieka tylnymi drzwiami. - A potem ją puścił, żeby podejść bliżej tych drzew i podnieść z ziemi losową gałąź, którą transmutował w rękach wracając w kierunku wozu. Użył jej do wsadzenia w żelazną zasuwę.
Tym razem sam chwycił ją za rękę, słysząc dźwięki dobiegające ze środka. Dwójka dzieciaków wychodziła właśnie frontem, wyglądały na rozbawione tym, co opowiedział im „straszliwy Dullahan”, ale Flynn dobrze wiedział, że kiedy tylko rzucone przez goblina zaklęcie zniknie, przypomną sobie ile pieniędzy miały w portfelach zanim zapłaciły za pokaz.
- P-pewnie lepiej dla mnie by było, gdybyś weszła tam sama, ale sam bym sobie musiał ukręcić łeb gdyby coś ci się stało - powiedział, wciąż nie unosząc głosu ponad szept - może debil nie zna cyrku na tyle, żeby o tym komuś potem opowiedzieć i cię ze mną powiązać.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.