Nie do końca wszystko szło po jej myśli. Na całe szczęście jednak udało jej się odepchnąć tego żywego trupa i nie miał możliwości jej zeżreć, czy coś. Erik i Vicotria dołączyli do ataku, jednak to też najwyraźniej nie zadziałało.
Liny, które jej przyjaciel wyczarował bardzo szybko zostały zniszczone przez tego stwora, ogień wydawał się nie ruszać tego drugiego. Nie wydawało się jej, żeby to było normalne. Każdą istotę powinno móc dać się zniszczyć. Coś musiało je trzymać przy życiu - nie miała jednak pojęcia, co.
Nie umykało jej to, że dziecko nadal krzyczało. Nie mieli jednak możliwości być wszędzie. Musieli czyścić ten statek po kolei z całego zła. Najgorsze jednak było to, że marnowali czas, bo nie mieli pojęcia, w jaki sposób pozbyć się tych dziwnych, martwych ale jednak żywych.
Wtedy wydarzyło się coś. Coś, czego nie umiała wytłumaczyć. Krótka chwila, moment, zawieszenie. Poczuła to bardzo dokładnie, jednak nie umiała tego wytłumaczyć. Jakby świat się zatrzymał, a coś zmieniło. Nie miała pojęcia, co to znaczy, wiedziała jednak, przeczucie podpowiadało jej, że jest inaczej. Jakby ta chwila była jakimś dziwnym przejściem między rzeczywistościami. Może tylko się jej wydawało? Nie, na pewno coś się zmieniło.
Wtedy usłyszała kobiecy krzyk, brzmiał, jakby ją coś zdenerwowało. To tylko upewniło Geraldine w tym, że faktycznie doszło do jakiejś zmiany.
Victoria ruszyła przodem. Gerry nie zamierzała zwlekać, Erik bardzo zgrabnie wyczarował liny, które oplotły drugiego z żywych trupów. Nie zamierzała jednak go zostawiać, bo jeszcze wyrwałby się po raz kolejny. Mruknęła pod nosem zaklęcie, które miało wyczarować siłę, która oderwie żywemu trupowi głowe od ciała. Następnie ruszyła za nimi w dół.
kształtowanie
Sukces!
Sukces!