Udało im się dotrzeć do stołów, które były pełne jedzenia i napitków. Ciekawa była bardzo tego, jak zachowują się mugole. Nie miała z nimi zbyt często do czynienia, było to dla niej coś zupełnie nowego. Zastanawiało ją dlaczego po Beltane wszysktich ciągnęło do Doliny, co właściwie się zmieniło, że miało to wpływ również na tych niemagicznych. Czy uzyskają odpowiedź na tę zagadkę. W jej głowie kreowało się wiele pytań, na które nie znała odpowiedzi. Pozostawało się z tym pogodzić, przynajmniej jak na razie.
Kiedy doszli do stołu przypomniało jej się o tym, że na ramieniu ma torbę pełną pączków. Wyciągnęła je i postawiła na stole, aby każdy, kogo tylko najdzie ochota mógł się jednym poczęstować.
[a]Ucieszyła się, że Brenna nie miała nic przeciwko integracji z mugolami. Norka nie miała pojęcia, że pan Fisher jest charłakiem, co pewnie by jej trochę wyjaśniło dlaczego przyjaciółka wybrała właśnie jego. Uśmiechnęła się do niego i kobiety, która z nim siedziała na przywitanie. - Dzień dobry. - Rzuciła jeszcze, nie do końca jej się jednak wydawało, że dla nich ten dzień jest równie dobry. Miała świadomość, że mugolom zostanie wyczyszczona pamięć po tym dniu, co dodawało temu wszystkiemu nieco dramatyzmu.
Zupełnie znienacka poczuła bardzo silny uścisk na żołądku. Nie było to nic naturalnego. Silne uczucie, spadlo na nią jak grom z jasnego nieba. Mimo, że Brenna siedziała tuż obok, to poczuła się, jakby była gdzieś bardzo daleko, zaczęła się oddalać i nie pozostawało to tylko uczuciem, a miała wrażenie, że faktycznie tak jest, że jej sylwetka zaczęła się rozmywać. Zaczęło kręcić się jej w głowie. Przymknęła oczy i zacisnęła palce na skroniach, jakby miało jej to pomóc, po czym znowu otworzyła oczy. Pomogło, świat znowu stanął w miejscu, tyle, że dreszcz, który przeszedł po plecach i poczucie tego, że jest sama pozostało. Coś dziwnego działo się w tym miejscu, Norka przeniosła spojrzenie ponownie tego dnia na księżyć i słońce, bo to musiało mieć z tym coś wspólnego.