Słuchała dyskusji swoich towarzyszy. Gdy Laurent wspomniał o tym, że chce walczyć z zakazem używania nerkomancji dotarło do niej, że złapanie widm to część jego, jeszcze większego planu. Czy jej się to podobało? Nie do końca, nie chciała wdawać się w żadne przepychanki z Minsterstwem Magii, angażować w nic, co mogłoby mieć coś wspólnego z tą instytucją. Wolała nie wchodzić im w drogę, i sama raczej trzymała się od nich z daleka, aby to oni nie przeszkadzali jej. Wiedziała, że ten zakaz jest trochę niepotrzebny, ale czy sama się go trzymała? Nie do końca, wiedziała, że sytuacje są różne i mogą zdarzyć się momenty, w których trzeba będzie złamać prawo, ale dla niej nie było to nic nowego. Często lawirowała na granicy.
Wtedy poza magiczną kurtyną, która była niewidzialna pojawił się przed nimi pracownik ministerstwa. Wyglądało to tak, jakby wszystko chciało im udowodnić, że nie powinno ich tutaj być. Zabawne. Ciekawe, jak się to skończy. Gerry nie była osobą, która powinna negocjować z kimś takim, bo zazwyczaj podczas takich sytuacji jedynym argumentem jaki miała była siła jej pięści.
Kolega Seba jakby trochę odpłynął. Chyba faktycznie miał coś wspólnego z duchami, bo najwyraźniej zobaczył coś więcej przy tym dziwnym, przezroczystym czymś. Może jednak jeszcze uda im się coś tutaj znaleźć? Optymizmem na pewno napawało jego Wiem, gdzie iść. Był to całkiem niezły początek. Tylko musieli poradzić sobie z tym koleżką, co to nie chciał ich puścić dalej. Tym jednak zajął się Atreus. Szło mu to całkiem nieźle, mogła więc skupić się na tym, do czego została stworzona.
Czy Geraldine dostrzegła jakieś ślady? Na pewno rozglądała się bardzo uważnie w ich poszukiwaniu. Jeśli nic nie zauważyła, to ruszyła za Sebą bez słowa, jeśli udało jej się coś dostrzec, to na pewno o tym wspomniała.
Sukces!
Sukces!