16.10.2023, 11:44 ✶
Kto by pomyślał, że znajdzie go tak szybko. Nieomal się zderzyli na wejściu, cudem tylko unikając wypadnięcia jej z rąk i zniszczenia książek oraz pergaminów z pracą z zielarstwa. Olivia chyba by się popłakała, gdyby jej zadanie, okupione prawie że krwią, a na pewno nieprzespanymi nocami, porwało się czy poplamiło przez głupie zderzenie w drzwiach. Brakowało jej kilku ważnych informacji, nie miała też świeżego umysłu i spojrzenia na sprawę takiego, jakiego od nich oczekiwali. Wszystko zajęło jej więc trzy razy dłużej, niż innym. I pewnie Leviathanowi, jak kwaśno pomyślała, patrząc na jego twarz. Czyżby dostrzegła na niej zniecierpliwienie? Cholera, na pewno się gdzieś spieszył i tyle będzie z pomocy.
Ruda zrobiła krok w lewo, a Leviathan - w prawo. W efekcie przesunęli się w tę samą stronę. Quirke westchnęła i przesunęła się w drugą stronę, ale najwyraźniej chłopak wpadł na ten sam pomysł. Nosz…
- Prosto - odpowiedziała odruchowo, ściskając w dłoniach zwinięty pergamin. - W sensie stań po prostu. Albo nie, cofnę się, będzie łatwiej niż się przepychać.
Wolałaby się obok niego nie przeciskać. Wejście nie było co prawda specjalnie wąskie, ale jeszcze by mu zerwała tę śliczną odznakę prefekta z szaty. A Olivia bardzo ceniła swoje życie i wolałaby nie oberwać zaklęciem za taką głupotę.
- Szukałam cię, ale chyba jesteś zajęty - mruknęła, gdy w końcu udało im się dotrzeć do jako takiego porozumienia w kwestii drzwi i prawidłowego przechodzenia przez drzwi. Oczywistym było, że wychodzący mają pierwszeństwo, ale czasem w sytuacjach nagłych ludzie zapominali o tak oczywistych zasadach. - Będziesz miał dzisiaj chwilę?
Ani myślała żeby mu życie ustawiać, ani nie zamierzała za nim latać i mu zawracać głowę. Poczeka ile będzie trzeba, bo dotarła do ściany i za cholerę nie potrafiła jej przebić.
Ruda zrobiła krok w lewo, a Leviathan - w prawo. W efekcie przesunęli się w tę samą stronę. Quirke westchnęła i przesunęła się w drugą stronę, ale najwyraźniej chłopak wpadł na ten sam pomysł. Nosz…
- Prosto - odpowiedziała odruchowo, ściskając w dłoniach zwinięty pergamin. - W sensie stań po prostu. Albo nie, cofnę się, będzie łatwiej niż się przepychać.
Wolałaby się obok niego nie przeciskać. Wejście nie było co prawda specjalnie wąskie, ale jeszcze by mu zerwała tę śliczną odznakę prefekta z szaty. A Olivia bardzo ceniła swoje życie i wolałaby nie oberwać zaklęciem za taką głupotę.
- Szukałam cię, ale chyba jesteś zajęty - mruknęła, gdy w końcu udało im się dotrzeć do jako takiego porozumienia w kwestii drzwi i prawidłowego przechodzenia przez drzwi. Oczywistym było, że wychodzący mają pierwszeństwo, ale czasem w sytuacjach nagłych ludzie zapominali o tak oczywistych zasadach. - Będziesz miał dzisiaj chwilę?
Ani myślała żeby mu życie ustawiać, ani nie zamierzała za nim latać i mu zawracać głowę. Poczeka ile będzie trzeba, bo dotarła do ściany i za cholerę nie potrafiła jej przebić.