16.10.2023, 13:11 ✶
- Ja!
Louis wyszczerzył się na pytanie ciotki Bellatrix, kiedy padło do niego pytanie. Odkąd zmarła żona Laurenca, on musiał mieć chłopca ciągle na oku. Nawet w loży dla VIPów nie trudno było się małemu dziecku zgubić. O tyle w tym miejscu było lepiej, że większość obecnych stanowiła ich rodzina. Szczególnie kuzynostwo. Laurence nie chciał przeszkadzać rozmawiającym, zatem z uśmiechem podziękował kuzynce Bellatrix. Jako że po chwili dostrzegł obecność siostry, przeprosił i skierował się w jej kierunku.
Loretta na widok najstarszego brata, niespodziewanie aż rzuciła mu się na szyję w powitaniu.
- Louvain ucieszy się, że tu jesteś.
Odrzekł w trakcie tego powitania, gdzie objął siostrę w przyjaznym uścisku, uważając też na jej kreację. Kobiety niektóre mają to do siebie, że niewielkie zagniecenia sukni doprowadzają je do szału.
W takim miejscu nie trudno o uwagę Loretty, do której podchodziły inne osoby. Znane bardziej i mniej. O ile Laurence z Bellamym się znali, tak przedstawiającego się jako Kayden Delacour, już nie kojarzył. Laurence puścił siostrę, aby mogła powitać kolejne osoby. Czując zaraz jak syn ciągnie za nogawkę, wziął go na ręce. Ciekawskie małe oczy Louisa lustrowały obce mu osoby.
Mimo tych wszystkich przyjemnych rozmów, powitań, pojedynek w końcu się rozpoczął. Louis trzymany na rękach ojca, miał lepsze poje widzenia na arenę. Poleciały pierwsze zaklęcia i jak na razie była jedna wygrana ze strony Notta. Laurence zmarszczył lekko brwi, w duchu wierząc, że Louvan nie podda się i pokaże jeszcze na co go stać.
Louis wyszczerzył się na pytanie ciotki Bellatrix, kiedy padło do niego pytanie. Odkąd zmarła żona Laurenca, on musiał mieć chłopca ciągle na oku. Nawet w loży dla VIPów nie trudno było się małemu dziecku zgubić. O tyle w tym miejscu było lepiej, że większość obecnych stanowiła ich rodzina. Szczególnie kuzynostwo. Laurence nie chciał przeszkadzać rozmawiającym, zatem z uśmiechem podziękował kuzynce Bellatrix. Jako że po chwili dostrzegł obecność siostry, przeprosił i skierował się w jej kierunku.
Loretta na widok najstarszego brata, niespodziewanie aż rzuciła mu się na szyję w powitaniu.
- Louvain ucieszy się, że tu jesteś.
Odrzekł w trakcie tego powitania, gdzie objął siostrę w przyjaznym uścisku, uważając też na jej kreację. Kobiety niektóre mają to do siebie, że niewielkie zagniecenia sukni doprowadzają je do szału.
W takim miejscu nie trudno o uwagę Loretty, do której podchodziły inne osoby. Znane bardziej i mniej. O ile Laurence z Bellamym się znali, tak przedstawiającego się jako Kayden Delacour, już nie kojarzył. Laurence puścił siostrę, aby mogła powitać kolejne osoby. Czując zaraz jak syn ciągnie za nogawkę, wziął go na ręce. Ciekawskie małe oczy Louisa lustrowały obce mu osoby.
Mimo tych wszystkich przyjemnych rozmów, powitań, pojedynek w końcu się rozpoczął. Louis trzymany na rękach ojca, miał lepsze poje widzenia na arenę. Poleciały pierwsze zaklęcia i jak na razie była jedna wygrana ze strony Notta. Laurence zmarszczył lekko brwi, w duchu wierząc, że Louvan nie podda się i pokaże jeszcze na co go stać.