16.10.2023, 17:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.10.2023, 17:19 przez Brenna Longbottom.)
Co do Sadwicka Heather się nie myliła, bo chłopak był nowy i młodszy nawet od Wood. Jeśli szło o Apollo, miał więcej doświadczenia nawet niż Brenna i sporo racji w tym, że Mavelle mogłaby załatwić tę sprawę błyskawicznie... ot Brenna nie chciała ściągać tu Mav, póki nie było poważnie, bo jej kuzynka miała dostatecznie dużo na głowie. Zasługiwała na to, by odpocząć.
Rozeszli się w dwie strony. Heather i Brenna kierowały się ku obszarowi wcale nie oświetlonemu lepiej niż ta ulica. O tej porze panowała tu cisza i półmrok, i w niewielu budynkach, które mijały, dało się dostrzec zapalone światła.
- Nie wiem, ruda, ale mam nadzieję. Próbuję myśleć jak dzieciak, i na jego miejscu chowałabym się albo w znajomym miejscu, albo w takim, gdzie nikt mnie nie znajdzie.- Plac zabaw i brzeg rzeki spełniały to pierwsze kryterium, a płać budowy drugie. - Ale kto wie, czy nie ruszył po prostu gdzieś ku sercu Londynu albo czy nie próbował łapać stopa?
Oby nie. Przerażony, mały czarodziej, który sam nie rozumie swoich mocy, zagubiony gdzieś w Anglii... dla Brenny to brzmiało jak przepis na katastrofę.
- Potrzymaj proszę - powiedziała, kiedy kilka minut później zbliżyły się do placu budowy. Wyglądało na to, że kiedyś zamierzano wybudować tu jakiś wielki sklep albo budynek usługowy, ale coś poszło nie tak i chwilowo teren leżał odłogiem. Ogrodzono go wprawdzie, ale siatka w kilku miejscach była uszkodzona, a porzucone w pobliżu butelki wskazywały na to, że kręcą się tutaj albo bezdomni, albo miejscowe nastolatki. Za ogrodzeniem widać było rozkopane grunty i fragmenty budynków, na razie ledwo zaczętych.
Brenna podała Heather kurtkę chłopca, którą zabrała z domu, a potem wyciągnęła różdżkę. Rozejrzała się, upewniając, że nikt nie patrzy i po chwili zamiast kobiety przy ogrodzeniu stała ciemna wilczyca. Obwąchała kurtkę, a potem obróciła się i zaczęła krążyć w pobliżu siatki, próbując pochwycić trop...
Percepcja, szukanie tropu.
(Też rzuć, czy Heather coś zauważy)
Rozeszli się w dwie strony. Heather i Brenna kierowały się ku obszarowi wcale nie oświetlonemu lepiej niż ta ulica. O tej porze panowała tu cisza i półmrok, i w niewielu budynkach, które mijały, dało się dostrzec zapalone światła.
- Nie wiem, ruda, ale mam nadzieję. Próbuję myśleć jak dzieciak, i na jego miejscu chowałabym się albo w znajomym miejscu, albo w takim, gdzie nikt mnie nie znajdzie.- Plac zabaw i brzeg rzeki spełniały to pierwsze kryterium, a płać budowy drugie. - Ale kto wie, czy nie ruszył po prostu gdzieś ku sercu Londynu albo czy nie próbował łapać stopa?
Oby nie. Przerażony, mały czarodziej, który sam nie rozumie swoich mocy, zagubiony gdzieś w Anglii... dla Brenny to brzmiało jak przepis na katastrofę.
- Potrzymaj proszę - powiedziała, kiedy kilka minut później zbliżyły się do placu budowy. Wyglądało na to, że kiedyś zamierzano wybudować tu jakiś wielki sklep albo budynek usługowy, ale coś poszło nie tak i chwilowo teren leżał odłogiem. Ogrodzono go wprawdzie, ale siatka w kilku miejscach była uszkodzona, a porzucone w pobliżu butelki wskazywały na to, że kręcą się tutaj albo bezdomni, albo miejscowe nastolatki. Za ogrodzeniem widać było rozkopane grunty i fragmenty budynków, na razie ledwo zaczętych.
Brenna podała Heather kurtkę chłopca, którą zabrała z domu, a potem wyciągnęła różdżkę. Rozejrzała się, upewniając, że nikt nie patrzy i po chwili zamiast kobiety przy ogrodzeniu stała ciemna wilczyca. Obwąchała kurtkę, a potem obróciła się i zaczęła krążyć w pobliżu siatki, próbując pochwycić trop...
Percepcja, szukanie tropu.
Rzut Z 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
(Też rzuć, czy Heather coś zauważy)
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.