16.10.2023, 17:36 ✶
Niczego jej nie połamał, chociaż żebra bolały jak wszystkie diabły. Ale Longbottom ani myślała się do tego przyznawać. O nie, za nic nie dałaby mu satysfakcji, pokazując, że tak, to boli. Na nadgarstku dały się dostrzec powstające powoli siniaki, ale to tylko gdy unosiła rękę i fragment skóry wyłaniał się spod rękawa.
- Coś - powtórzyła Brenna. Miała ochotę powiedzieć, że chyba bardzo wiele rzeczy, ale jej bezczelność też miała swoje granice, a jednak tkwiła tu z nim sama, a kiedy nie szło już o kogoś innego, nie paliła się do niemożliwych do wygrania bitek aż tak bardzo. A po nim widać było od razu, że jest łobuzem. I Brenna w tej chwili żałowała, że nie jest starsza, żeby móc sobie z takim poradzić.
Zawsze miała kieszenie pełne różnego rodzaju drobiazgów. Nigdy nie wiesz, co się przyda, jeśli nie tobie, to komuś innemu. Po prawdzie nie opróżniła nawet wszystkich kieszeni, bo w wewnętrznej kieszeni szaty miała jeszcze kilka niespodzianek... Kiedy Vincent podszedł, spojrzała na niego podejrzliwie, ale widać zainteresowało go pudełeczko. Zadarła głowę, by na niego spojrzeć - i na ten nieszczęsny, rozbity nos. Jeśli zbijało ją z tropu, jak na nią górował, to maskowała to naprawdę doskonale. Ale może i nie zbijało, bo jej brat był niższy od niego najwyżej o parę centymetrów.
- Dobra, to teraz ważna lekcja. Jeśli dziewczyna płacze, jak coś jej tłumaczysz, i wygląda na przestraszoną, a nie dzieje się tak, bo odmawiasz pójścia z nią w weekend do Hogsmeade czy coś takiego, to właśnie nazywa się dręczenie - oświadczyła zdecydowanie. Słowa Vincenta ani trochę jej nie przekonały, że po wywiadzie środowiskowym nie skoczyłaby mu na plecy z tych schodów. Ba, wręcz przeciwnie! Tabitha pewnie zobaczyła, jak on robił coś, czego nie powinien i zmuszał ją do milczenia...
Zawahała się, zerkając to na niego, to na pojemniczek. Może chodziło o to, że nie chciała, by chodził tak z tym nosem i ktoś spytał, co mu jest. A może o to, że po prostu miała miękkie serce, nawet jeśli dalej czerpała pewną satysfakcję z tego, że mu ten nos rozbiła.
- Wytrzyj krew i nałóż trochę tej maści. Nie wyjdzie opuchlizna i szybciej się zagoi. Tylko nie bierz za dużo, bo to mocno chłodzi i może ci przymrozić nos. Korzystałeś kiedyś z takiej maści?
- Coś - powtórzyła Brenna. Miała ochotę powiedzieć, że chyba bardzo wiele rzeczy, ale jej bezczelność też miała swoje granice, a jednak tkwiła tu z nim sama, a kiedy nie szło już o kogoś innego, nie paliła się do niemożliwych do wygrania bitek aż tak bardzo. A po nim widać było od razu, że jest łobuzem. I Brenna w tej chwili żałowała, że nie jest starsza, żeby móc sobie z takim poradzić.
Zawsze miała kieszenie pełne różnego rodzaju drobiazgów. Nigdy nie wiesz, co się przyda, jeśli nie tobie, to komuś innemu. Po prawdzie nie opróżniła nawet wszystkich kieszeni, bo w wewnętrznej kieszeni szaty miała jeszcze kilka niespodzianek... Kiedy Vincent podszedł, spojrzała na niego podejrzliwie, ale widać zainteresowało go pudełeczko. Zadarła głowę, by na niego spojrzeć - i na ten nieszczęsny, rozbity nos. Jeśli zbijało ją z tropu, jak na nią górował, to maskowała to naprawdę doskonale. Ale może i nie zbijało, bo jej brat był niższy od niego najwyżej o parę centymetrów.
- Dobra, to teraz ważna lekcja. Jeśli dziewczyna płacze, jak coś jej tłumaczysz, i wygląda na przestraszoną, a nie dzieje się tak, bo odmawiasz pójścia z nią w weekend do Hogsmeade czy coś takiego, to właśnie nazywa się dręczenie - oświadczyła zdecydowanie. Słowa Vincenta ani trochę jej nie przekonały, że po wywiadzie środowiskowym nie skoczyłaby mu na plecy z tych schodów. Ba, wręcz przeciwnie! Tabitha pewnie zobaczyła, jak on robił coś, czego nie powinien i zmuszał ją do milczenia...
Zawahała się, zerkając to na niego, to na pojemniczek. Może chodziło o to, że nie chciała, by chodził tak z tym nosem i ktoś spytał, co mu jest. A może o to, że po prostu miała miękkie serce, nawet jeśli dalej czerpała pewną satysfakcję z tego, że mu ten nos rozbiła.
- Wytrzyj krew i nałóż trochę tej maści. Nie wyjdzie opuchlizna i szybciej się zagoi. Tylko nie bierz za dużo, bo to mocno chłodzi i może ci przymrozić nos. Korzystałeś kiedyś z takiej maści?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.