16.10.2023, 20:24 ✶
- Oh, tak, dokladnie tak - odpowiedzial Palmerowi z ekscytacja. W koncu mogl porozmawiac z mugolem o magii! Coz za wspanialy dzien! Niestety pojawila sie mala przeszkoda w postaci rownie podekscytowanej dziewczynki.
- Obawiam sie, ze tego nie da sie tak ot nauczyc - odpowiedzial z lekkim usmiechem. - Jesli masz w sobie potencjal magiczny, w dniu twoich jedenastych urodzin pojawi sie u ciebie ktos z Hogwartu, szkoly magii, by zaprosic cie do szkoly. Jesli nie... Coz, wlasnie o tym chcialem porozmawiac z twoim opiekunem.
Znow zwrocil sie do mezczyzny, ale po wypowiedzeniu kilku slow przerwal, bo poczul cos dziwnego. Nie byl juz tak podekscytowany jak wczesniej. Wlasciwie najchetniej usiadlby sobie, konsumowal rybke i cieszyl sie mila atmosfera wieczoru. Ale chec spelniania marzen wygrala, wiec dokonczyl strzelac pociski slowne w strone Raya Palmera.
- Czy uwaza pan, ze magia powinna byc ukryta przed swiatem? Czy uwaza pan, ze czarodzieje postepuja egoistycznie ukrywajac swoje zdolnosci przed swiatem? Czy uwaza pan, ze swiat czarodziejow i mugoli moglby koegzystowac? Czy uwaza pan, ze usuwanie wspomnien mugoli przez czarodziejow to zlamanie postanowien Europejskiej konwencji praw czlowieka?
Biedny Palmer, po czyms takim bedzie blagal Ministerstwo Magii o usuniecie mu wspomnienia Marqueza. I jeszcze ten paskudny zapach ryby...
Po zadaniu Palmerowi tych i wiecej pytan, Ururu poczul ucisk w zoladku. I to tyle. Byl tu sam. Nie znal nikogo nawet z widzenia. Odczucie samotnosci towarzyszylo mu niemal cale zycie. Byl do niego zbyt przyzwyczajony, zeby ksiezyc mogl namieszac mu w glowie. Poczul jedynie drobne uklucie gdzies w srodeczku, na podswiadome wspomnienie wlasnego ojca, ktore przeplynego w okolicy na widok Palmera z corka.
- Obawiam sie, ze tego nie da sie tak ot nauczyc - odpowiedzial z lekkim usmiechem. - Jesli masz w sobie potencjal magiczny, w dniu twoich jedenastych urodzin pojawi sie u ciebie ktos z Hogwartu, szkoly magii, by zaprosic cie do szkoly. Jesli nie... Coz, wlasnie o tym chcialem porozmawiac z twoim opiekunem.
Znow zwrocil sie do mezczyzny, ale po wypowiedzeniu kilku slow przerwal, bo poczul cos dziwnego. Nie byl juz tak podekscytowany jak wczesniej. Wlasciwie najchetniej usiadlby sobie, konsumowal rybke i cieszyl sie mila atmosfera wieczoru. Ale chec spelniania marzen wygrala, wiec dokonczyl strzelac pociski slowne w strone Raya Palmera.
- Czy uwaza pan, ze magia powinna byc ukryta przed swiatem? Czy uwaza pan, ze czarodzieje postepuja egoistycznie ukrywajac swoje zdolnosci przed swiatem? Czy uwaza pan, ze swiat czarodziejow i mugoli moglby koegzystowac? Czy uwaza pan, ze usuwanie wspomnien mugoli przez czarodziejow to zlamanie postanowien Europejskiej konwencji praw czlowieka?
Biedny Palmer, po czyms takim bedzie blagal Ministerstwo Magii o usuniecie mu wspomnienia Marqueza. I jeszcze ten paskudny zapach ryby...
Po zadaniu Palmerowi tych i wiecej pytan, Ururu poczul ucisk w zoladku. I to tyle. Byl tu sam. Nie znal nikogo nawet z widzenia. Odczucie samotnosci towarzyszylo mu niemal cale zycie. Byl do niego zbyt przyzwyczajony, zeby ksiezyc mogl namieszac mu w glowie. Poczul jedynie drobne uklucie gdzies w srodeczku, na podswiadome wspomnienie wlasnego ojca, ktore przeplynego w okolicy na widok Palmera z corka.