Nieznacznie zaskoczyło go to, że ten mężczyzna po prostu przyznał mu rację. To z pewnością było lepsze, niż spieranie się z nim o coś takiego. Tego typu rozmowy miały znaczenie w gronie znajomych, respektujących u siebie różnice zdań.
— Jakiś wróżbita albo kapłan z pewnością okazałby się bardziej odpowiedni do zinterpretowania symboliki tego zjawiska albo określenia jego genezy. — Zasugerował temu czarodziejowi gdyby on okazał się jednym z tych ludzi, którzy poszukują tego typu rzeczy u wskazanych przez niego specjalistów. Posiadał bogatą wiedzę odnośnie świata czarodziejów i teorii magii, jednak nie miał jakiekolwiek daru powiązanego z trzecim okiem i nie zawracał sobie głowy wiarą we wszelakie bóstwa. Najbardziej pragmatyczne rozwiązania wydawały się być najlepsze. Oczywiście, pojawienia się pana Bulstrode'a nie dawało się wytłumaczyć w racjonalny sposób. Praca Aurora nie była bezpieczna i w ciągu tego tygodnia ten czarodziej mógł umrzeć.
— Aurorem. Niespełna tydzień temu widziałem go żywego, ale z racji wykonywanego przez niego zawodu to wielce prawdopodobne. — Informację o wykonywanym przez Bulstrode'a zawodzie pozyskał od niego samego, kiedy otrzymał od niego list. Tego nie potrafił stwierdzić w tym momencie. Prawdopodobnie skontaktuje się z tym Aurorem w tej sprawie. To mogłoby go zainteresować. Gdyby był na miejscu Atreusa to zainteresowałby się tym, że ukazywał się przypadkowym ludziom w takiej postaci.
— Wszystko co odbiega od jakieś normy to anomalia. Niewykluczone. Zgadzam się, że to wszystko jest dziwne. Trudno to orzec bez dokładnego zbadania Kniei pod kątem potencjalnych nałożonych klątw. Jeśli to miało miejsce to zrobił to dlatego aby wyrządzić więcej krzywd innym ludziom. Jest blisko Polany, na której odbywały się Sabaty... więc stanowi on istotne dla czarodziejów miejsce. Udało mu się tego dokonać podczas Sabatu. — Stwierdził oczywistą oczywistość, będącą jego prywatną opinią odnośnie tego zjawiska, z którym mieli styczność. Nie wydawał się być odpowiednią osobą do wypowiadania się na temat. Od tego byli Aurorzy, Brygadziści i pracownicy Departamentu Tajemnic.
Jako klątwołamacz powinien brać to pod uwagę, jednak badanie tego wykraczało poza wykonywaną przez niego pracę. Pracował dla Gringotta i nie będzie poświęcać ogromu czasu na przebadanie Kniei Godryka pod względem klątw. Nikt mu nie zapłaciłby za nadgodziny. Sama Polana i Knieja stanowiły magiczne miejsca, jak również bardzo istotne dla czarodziejów. Czytana przez niego czarodziejska prasa bardzo dobrze oddawała wpływ działań tego czarnoksiężnika i jego popleczników na świat czarodziejów. Jemu i jego rodzinie nic nie groziło, przynajmniej tak długo jak nie będą się w to mieszać.