To musi być... Nie, nie... Nie podpowiadaj. Wiem prosił sam siebie kiedy tak stał przed pierwszą, lepszą suszonką, starając się za wszelką cenę odgadnąć co to było. Rumianek! wykrzyczał w myślach, będąc dumnym z siebie, że zgadł. Niestety nie zgadł, wszak to był złocień. Gdyby ktoś tylko uważał na zajęciach to mógłby to wiedzieć, a tak klops...
Na całe szczęście zza rogu wyłonił się niejako sędzia tego nierównego pojedynku i co więcej chciał chyba ogłosić jego zwycięstwo, wywołując go z imienia - Umm? - odwrócił się nieco zbity z tropu. Jak ktoś stąd mógł znać jego imię? - Avelina? - zapytał dla pewności, chociaż wątpił aby się jakoś specjalnie mylił. Dziewczyny, które przychodziły mu z odsieczą kojarzył bardzo dobrze - zarówno z wyglądu jak i głosu, ponieważ musiały mu tłumaczyć po 184 razy to samo aby mógł cokolwiek wydukać podczas odpytywaniu z materiału - Cześć, witaj. Kopę lat! - przyznał, odwzajemniając uśmiech - No powiem Ci, że ze wszystkich osób z czasów szkoły to Ciebie się chyba najmniej spodziewałem... Chociaż jak tak teraz się zastanawiam to jednak nie - pokiwał głową z uznaniem - No, no. Nieźle się urządziłaś tutaj. Lokal na Pokątnej? Fiu, fiu. Robi wrażenie - stwierdził - Dalej zajmujesz się tą ciężką sztuką? - bombardował Paxton pytaniami, aby zaktualizować swoją bazę danych - W sumie to przyszedłem bo szukam lekarstwa na bezsenność. Specyfiku. Czegokolwiek co mi pomoże - odparł - Od razu przyznam się, że nie mam żadnej recepty ani niczego i błagam Cię Avelino... Nie każ mi iść najpierw do Munga po ten głupi świstek. Nie chce po raz kolejny słuchać tego, że powinienem się udać na jakieś badania czy inne terapie. Nie mam na to ani czasu ani chęci - przejechał dłonią po swojej zmęczonej twarzy - Po prostu chcę móc spać w nocy i funkcjonować jak normalny człowiek - wyjaśnił. Stanleyowi wydawało się, że nie prosił o zbyt wiele i liczył, że jego koleżanka to zrozumie, wszak nie miał siły aby iść się tarabanić do Munga.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972