17.10.2023, 01:53 ✶
Perły pobłyskiwały, ale ich prawdziwy blask dostrzegał tylko Laurent. Widział jak rezonowały, słyszał jak krzyczały do niego by oddał je morzu. A potem? Potem stała się rzecz dziwna. Prewett widział jeszcze jak mocą zaklęcia unosi dryfujące w pobliżu przegniłe drewno i jak transmutuje je w imadła i jak te potem suną na unoszący się w powietrzu sznur pereł. Imadła zamknęły się na błyskotce, by po chwili rozewrzeć się od rozsadzającej je energii.
Tąpnięcie.
Czas jakby zamarł dla Stanleya i Anthony’ego. W uszach obydwu zalęgła głucha cisza. Nagle stali się dziwnie świadomi tego kim byli i jacy byli, jak oddychali, jak bardzo przesiąknięte mieli ubrania solą morską, że po ich czołach spływał pot, że mieli zaciśnięte na różdżkach palce – wszystko to wydało im się istotne, tak jakby za moment mieli stracić własne ciała.
Laurent w tym czasie widział i czuł coś zgoła przeciwnego. Nie pogrążył się w świecie ciszy, ale w świecie wiecznych, metalicznych krzyków: uratuj nas, oddaj nas morzu, oddaj nas morzu. Świat nie zamarł dla niego, ale przesuwał mu się przed oczami milionem dziwnych, nieszczególnie zrozumiałych obrazów: wodorosty, małże, ręce trytoniego władcy, cień jak złodziej, chciwy uśmiech hazardzisty, gdy ściągał ze stołu kolejną wygraną, błysk naszyjnika z pereł, dźwięki noża zatapiającego się w miękkich tkankach brzucha, znowu śmiech (tym razem histeryczny, narastający w uszach i zamieniający się w słowo: moje, moje, moje).
I wtedy, całą trójką zobaczyli, że naszyjnik z pereł rozbłysnął a potem, dosłownie, został jakby rozerwany. Pojedyncze perły rozprysły się po ładowni, jedna z nich nawet uderzyła Anthony’ego w rękę. A wraz z tym rozpryskiem, dostrzegli falę energii, która razem z rozpadającymi się perłami, zaczęła rozchodzić się po ładowni. Siła była tak duża, że całą trójką poczuli jak w nich uderzyła aż zakołysała się utrzymująca się tutaj woda, odbiła od ścian a potem większą falą zaatakowała ich.
Stanleyowi i Anthony’emu udało się ustać, ale woda podcięła nogi Laurenta i zniknął im z oczu. Prewett nie zaczął tonąć – był w końcu selkie, ale z chwilą, z którą dotknął plecami dna ładowni, poczuł jak coś złapało go za nogę i próbowało przyciągnąć w swoją stronę. Stanley zobaczył natomiast, że jedno z martwych ciał – które do tej pory dryfowało wokół naszyjnika, ożyło i zniknęło pod wodą. W ferworze tego, co się działo tylko Anthony zobaczył coś jeszcze: choć na wpół przemieniony w obscurusa chłopiec nie drgnął, magia chroniąca statek musiała osłabnąć, bo przez dziurę przed którą stał podrostek zaczęła wlewać się woda. Na razie nie tak, żeby od razu miała zalać całą ładownię, ale w takim tempie, jakby ktoś wlewał do środka wodę z przynajmniej kilku odkręconych maksymalnie kranów.
Tąpnięcie.
Czas jakby zamarł dla Stanleya i Anthony’ego. W uszach obydwu zalęgła głucha cisza. Nagle stali się dziwnie świadomi tego kim byli i jacy byli, jak oddychali, jak bardzo przesiąknięte mieli ubrania solą morską, że po ich czołach spływał pot, że mieli zaciśnięte na różdżkach palce – wszystko to wydało im się istotne, tak jakby za moment mieli stracić własne ciała.
Laurent w tym czasie widział i czuł coś zgoła przeciwnego. Nie pogrążył się w świecie ciszy, ale w świecie wiecznych, metalicznych krzyków: uratuj nas, oddaj nas morzu, oddaj nas morzu. Świat nie zamarł dla niego, ale przesuwał mu się przed oczami milionem dziwnych, nieszczególnie zrozumiałych obrazów: wodorosty, małże, ręce trytoniego władcy, cień jak złodziej, chciwy uśmiech hazardzisty, gdy ściągał ze stołu kolejną wygraną, błysk naszyjnika z pereł, dźwięki noża zatapiającego się w miękkich tkankach brzucha, znowu śmiech (tym razem histeryczny, narastający w uszach i zamieniający się w słowo: moje, moje, moje).
I wtedy, całą trójką zobaczyli, że naszyjnik z pereł rozbłysnął a potem, dosłownie, został jakby rozerwany. Pojedyncze perły rozprysły się po ładowni, jedna z nich nawet uderzyła Anthony’ego w rękę. A wraz z tym rozpryskiem, dostrzegli falę energii, która razem z rozpadającymi się perłami, zaczęła rozchodzić się po ładowni. Siła była tak duża, że całą trójką poczuli jak w nich uderzyła aż zakołysała się utrzymująca się tutaj woda, odbiła od ścian a potem większą falą zaatakowała ich.
Stanleyowi i Anthony’emu udało się ustać, ale woda podcięła nogi Laurenta i zniknął im z oczu. Prewett nie zaczął tonąć – był w końcu selkie, ale z chwilą, z którą dotknął plecami dna ładowni, poczuł jak coś złapało go za nogę i próbowało przyciągnąć w swoją stronę. Stanley zobaczył natomiast, że jedno z martwych ciał – które do tej pory dryfowało wokół naszyjnika, ożyło i zniknęło pod wodą. W ferworze tego, co się działo tylko Anthony zobaczył coś jeszcze: choć na wpół przemieniony w obscurusa chłopiec nie drgnął, magia chroniąca statek musiała osłabnąć, bo przez dziurę przed którą stał podrostek zaczęła wlewać się woda. Na razie nie tak, żeby od razu miała zalać całą ładownię, ale w takim tempie, jakby ktoś wlewał do środka wodę z przynajmniej kilku odkręconych maksymalnie kranów.
Tura trwa do 21.10.2023 roku do godziny 21.00