17.10.2023, 02:08 ✶
Właściwie nic nie stało na przeszkodzie by Sebastian wydostał się z kajuty, w której leżała Marianne Fawley. Nikt nie stanął na jego drodze, gdy naciskał na klamkę i gdy wychodził na korytarz. Ten wyglądał dokładnie tak samo, jak przed kilkoma minutami, gdy Travers już go przemierzał – jedyna zmiana polegała na tym, że teraz było na nim trochę więcej kałuż morskiej, słonej wody. Najwyraźniej, podczas jego bytności w kajucie kobiet z rodu Fawleyów, rozrysło się kilku kolejnych pasażerów.
Dopiero kiedy znalazł się w pobliżu schodów prowadzących niżej, stało się coś zaskakującego. To było jak tąpnięcie. Jakby coś gdzieś wybuchło, ale – może przez to, że Sebastian pozostawał świadomy tego kim był i jaki był – tylko on zwrócił na nie uwagę. Poczuł się tak, jakby metaforycznie uderzyła w niego fala morskiej wody. Właściwie aż musiał zrobić kilka kroków do tyłu, by zachować równowagę. Ale dostrzegł ją: wyglądała jak drgające, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy światło, które rozlewało się po statku.
Na oczach Sebastiana uderzyło w przechadzającą się parę i zamieniło ją w morską pianę. Lampy znowu zamigotały – ale tym razem nie w jakiś określony sposób, ale inaczej, jakby naprawdę na statku pojawiły się problemy z elektroniką. Travers usłyszał dzwonienie kryształów w żyrandolu a jeśli spojrzał do góry, zobaczył jak ten zaczął drgać i bujać się.
Aż wreszcie musiało do Trawersa dotrzeć, że na to co działo się w tym śnie, wpływ musiały mieć wydarzenia, które działy się właśnie w rzeczywistości. Iluzja zaczynała się sypać, jak domek z kart. Tylko, czy jeśli nie zdoła się z niej sam wyswobodzić to gdy sen rozpadnie się zupełnie, on ocknie się na pokładzie statku czy… czy zginie?
Dopiero kiedy znalazł się w pobliżu schodów prowadzących niżej, stało się coś zaskakującego. To było jak tąpnięcie. Jakby coś gdzieś wybuchło, ale – może przez to, że Sebastian pozostawał świadomy tego kim był i jaki był – tylko on zwrócił na nie uwagę. Poczuł się tak, jakby metaforycznie uderzyła w niego fala morskiej wody. Właściwie aż musiał zrobić kilka kroków do tyłu, by zachować równowagę. Ale dostrzegł ją: wyglądała jak drgające, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy światło, które rozlewało się po statku.
Na oczach Sebastiana uderzyło w przechadzającą się parę i zamieniło ją w morską pianę. Lampy znowu zamigotały – ale tym razem nie w jakiś określony sposób, ale inaczej, jakby naprawdę na statku pojawiły się problemy z elektroniką. Travers usłyszał dzwonienie kryształów w żyrandolu a jeśli spojrzał do góry, zobaczył jak ten zaczął drgać i bujać się.
Aż wreszcie musiało do Trawersa dotrzeć, że na to co działo się w tym śnie, wpływ musiały mieć wydarzenia, które działy się właśnie w rzeczywistości. Iluzja zaczynała się sypać, jak domek z kart. Tylko, czy jeśli nie zdoła się z niej sam wyswobodzić to gdy sen rozpadnie się zupełnie, on ocknie się na pokładzie statku czy… czy zginie?
Tura trwa do 19.10.2023 roku do godziny 21.00