17.10.2023, 08:05 ✶
Brenna spodziewała się wielu rzeczy. Trzasku łamanego nosa, oberwania cruciatusem, krzyku oburzenia. Ale na pewno nie tego, że ta suka... zamieni się w wodę. Zamarła skonsternowana, kiedy Persefona Fawley (której imienia Brenna rzecz jasna nie znała) dosłownie znikła, a potem na głos Maddie obróciła się z powrotem ku Atreusowi i dziewczynce.
Mała też zamieniła się w wodę, a chociaż Brenna wiedziała, że prawdziwa Maddie jest duchem, który został na statku, mimowolnie złapała się poręczy, tracąc na moment dech. I dobrze się stało, bo ledwo chwilę później coś uderzyło w nią, jak morska fala i omal nie ześlizgnęła się ze schodów. Mocno zacisnęła palce, z trudem utrzymała równowagę, patrząc w zdumieniu, jak wszystko zamienia się w wodę...
- Jedno z dwojga - wykrztusiła po chwili, spoglądając na Atreusa. Z pewną ulgą, że przynajmniej on nie zamienił się w kałużę. - Albo wyssało nas właśnie do cna i jesteśmy martwi, albo jakoś odcięto... o czym ona mówiła? O energii? Przepływ tej energii? A nas jeszcze jednak nie wyssało i dlatego dalej stoimy...
Do licha, Brenna miała naprawdę nadzieję, że chodziło o to drugie. Bo nawet jeśli bywała nazbyt narwana, to wcale nie chciała umierać. Nie chciała, żeby umierał on, Mavelle (wciąż nie wiedziała, że ta gdzieś tu tkwiła…), inni jej krewni i przyjaciele na pokładzie. A na pewno nie chciała, aby zaświaty wyglądały właśnie tak: jak przeklęty statek.
Może ktoś zrobił w swojej wizji coś, co zmieniło to wszystko?
Albo ktoś zdołał się obudzić?
Tylko jeśli to drugie… to jak do licha mieli się obudzić?
Oczywiście, wtedy zapewne zamorduje ich ta czarownica z atrium, ale z dwojga złego Brenna wolała zginąć zabita zaklęciem niż umrzeć zasilając energią… coś. O ile ten przepływ nie został właśnie jakimś cudem zatrzymany.
– Jakieś pomysły? – spytała cicho.
Spojrzała na swoje dłonie, jakby chciała się upewnić, że to naprawdę jej ręce, nie pani Sadley, która była na tym statku kilkadziesiąt lat temu i tutaj umarła. Czy to w ogóle mogły być jej ręce, skoro jej ciało leżało nieprzytomne na tym prawdziwym statku? Przyklękła ostrożnie, chcąc zgarnąć trochę tej słonej wody, w desperacji prysnąć nią sobie w twarz. Czy poczuje wilgoć i czy to prawdziwa wilgoć, czy tylko złudzenie? Uszczypnąć się. Spojrzeć w światło… wszystkie te rzeczy, które robisz w snach, gdy uświadamiasz sobie, że to sen…
…tyle że to nie był zwykły sen i Brenna obawiała się, że mogą pozostać w nim już na zawsze.
Mała też zamieniła się w wodę, a chociaż Brenna wiedziała, że prawdziwa Maddie jest duchem, który został na statku, mimowolnie złapała się poręczy, tracąc na moment dech. I dobrze się stało, bo ledwo chwilę później coś uderzyło w nią, jak morska fala i omal nie ześlizgnęła się ze schodów. Mocno zacisnęła palce, z trudem utrzymała równowagę, patrząc w zdumieniu, jak wszystko zamienia się w wodę...
- Jedno z dwojga - wykrztusiła po chwili, spoglądając na Atreusa. Z pewną ulgą, że przynajmniej on nie zamienił się w kałużę. - Albo wyssało nas właśnie do cna i jesteśmy martwi, albo jakoś odcięto... o czym ona mówiła? O energii? Przepływ tej energii? A nas jeszcze jednak nie wyssało i dlatego dalej stoimy...
Do licha, Brenna miała naprawdę nadzieję, że chodziło o to drugie. Bo nawet jeśli bywała nazbyt narwana, to wcale nie chciała umierać. Nie chciała, żeby umierał on, Mavelle (wciąż nie wiedziała, że ta gdzieś tu tkwiła…), inni jej krewni i przyjaciele na pokładzie. A na pewno nie chciała, aby zaświaty wyglądały właśnie tak: jak przeklęty statek.
Może ktoś zrobił w swojej wizji coś, co zmieniło to wszystko?
Albo ktoś zdołał się obudzić?
Tylko jeśli to drugie… to jak do licha mieli się obudzić?
Oczywiście, wtedy zapewne zamorduje ich ta czarownica z atrium, ale z dwojga złego Brenna wolała zginąć zabita zaklęciem niż umrzeć zasilając energią… coś. O ile ten przepływ nie został właśnie jakimś cudem zatrzymany.
– Jakieś pomysły? – spytała cicho.
Spojrzała na swoje dłonie, jakby chciała się upewnić, że to naprawdę jej ręce, nie pani Sadley, która była na tym statku kilkadziesiąt lat temu i tutaj umarła. Czy to w ogóle mogły być jej ręce, skoro jej ciało leżało nieprzytomne na tym prawdziwym statku? Przyklękła ostrożnie, chcąc zgarnąć trochę tej słonej wody, w desperacji prysnąć nią sobie w twarz. Czy poczuje wilgoć i czy to prawdziwa wilgoć, czy tylko złudzenie? Uszczypnąć się. Spojrzeć w światło… wszystkie te rzeczy, które robisz w snach, gdy uświadamiasz sobie, że to sen…
…tyle że to nie był zwykły sen i Brenna obawiała się, że mogą pozostać w nim już na zawsze.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.