17.10.2023, 09:39 ✶
Czarodziej z Ministerstwa pozostał za nimi, jeszcze przez dobre kilkadziesiąt sekund ulegając iluzji, rzuconej przez Bellatrix. Wyglądało na to, że przynajmniej na razie nikt nie zorientuje się, że doszło do wyciągnięcia kilku osób z Doliny Godryka - dopiero okazać się miało, czy mężczyznę coś zaniepokoi, ale Bellatrix z sukcesem zdołała przeprowadzić ludzi do "bezpiecznego" miejsca.
Sama kobieta bez większego trudu dogoniła mugoli, bo ci i nie uciekali jeszcze w popłochu gdzieś w głąb lasu. Wiedzieli pewnie, że pozbawieni wsparcia czarodziejki, nie zdołają się stąd wydostać, wszak Dolinę odcięto. Potrzeba było ku temu magii.
- On nikogo nie zaalarmuje? - spytał jeden z mugoli trochę niepewnie, oglądając się między drzewa. Nie miał w końcu pojęcia, że Bellatrix zaklęła umysł tego człowieka, za pomocą zauroczenia.
Dwóch z czterech zareagowało lekko paniką, kiedy Bellatrix zapowiedziała, że mieli tu poczekać. Jeżeli jednak nawet zaczęli się zastanawiać, czy ta ich nie oszukała - jakie mieli wyjście? Rozsiedli się wszyscy czworo pośród chaszczy, starając się ukryć przed wzrokiem potencjalnych gapiów. Oczy całej czwórki rozszerzyły się nieco szerzej, kiedy Blackówna znikła - ostatnim, co zobaczyła, były ich zaskoczone twarze.
Nie musiała w każdym razie się martwić. Jeśli zamierzała wrócić niedługo, było raczej jasne, że będą tutaj czekać, wciąż rozpaczliwie trzymając się rzuconej im liny.
Nieświadomi, że ta była zgniła od samego początku.
Sama kobieta bez większego trudu dogoniła mugoli, bo ci i nie uciekali jeszcze w popłochu gdzieś w głąb lasu. Wiedzieli pewnie, że pozbawieni wsparcia czarodziejki, nie zdołają się stąd wydostać, wszak Dolinę odcięto. Potrzeba było ku temu magii.
- On nikogo nie zaalarmuje? - spytał jeden z mugoli trochę niepewnie, oglądając się między drzewa. Nie miał w końcu pojęcia, że Bellatrix zaklęła umysł tego człowieka, za pomocą zauroczenia.
Dwóch z czterech zareagowało lekko paniką, kiedy Bellatrix zapowiedziała, że mieli tu poczekać. Jeżeli jednak nawet zaczęli się zastanawiać, czy ta ich nie oszukała - jakie mieli wyjście? Rozsiedli się wszyscy czworo pośród chaszczy, starając się ukryć przed wzrokiem potencjalnych gapiów. Oczy całej czwórki rozszerzyły się nieco szerzej, kiedy Blackówna znikła - ostatnim, co zobaczyła, były ich zaskoczone twarze.
Nie musiała w każdym razie się martwić. Jeśli zamierzała wrócić niedługo, było raczej jasne, że będą tutaj czekać, wciąż rozpaczliwie trzymając się rzuconej im liny.
Nieświadomi, że ta była zgniła od samego początku.
Koniec sesji