17.10.2023, 20:20 ✶
Klątwołamanie było jego największym hobby. Uwielbiał zagłębiać się w tematy klątw, nie tylko jeśli chodziło o ich rzucanie, ale właśnie po to, by próbować się ich pozbyć. Ogólnie to Lief nie korzystał z czarnej magii aż tak często, jak mogło się wydawać. Z prostej przyczyny – nie miał ku temu powodów. Czarną magię traktował tak samo jak każdy inny rodzaj magii, więc nie uważał, by była ona specjalnie zła. A przecież każde zaklęcie można było użyć tak, by czyniło szkodę, a nie nazywało się ich czarnomagicznymi. Nie chciał się jednak rozwodzić nad takimi zagadnieniami, bo zdecydowanie wynikały one z wychowania i edukacji w Durmstrangu, gdzie podejście do czarnej magii było zdecydowanie inne, niż w pozostałych szkołach magii. Dlatego też nigdy nie odnosił się ze swoim podejściem, bo nie chciał niepotrzebnych kłopotów.
Swoją wiedzę z dziedziny czarnej magii lubił jednak wykorzystywać właśnie podczas pracy nad klątwami. Czasami była ona przydatna. Nie zdziwiło go wiec, że Sebastian poprosił go o pomoc, chociaż Travers zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego, jak rozległą czarnomagiczną wiedzą dysponuje jego przyjaciel. Może to i lepiej, ciężko byłoby to zaakceptować.
Gdy jednak znalazł się w lesie, zrozumiał, że nie miał do czynienia z czymś błahym. Na początku w ogóle nie wiedział, z czym mógł mieć do czynienia. Posąg wydawał mu się całkiem normalny, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Obejrzał go jednak dokładniej i rzeczywiście coś mu w nim nie pasowało.
– Raczej trudno jest zgubić posąg w lesie, zwłaszcza taki – powiedział. Rzeźba była zrobiona niemal idealnie. Nie wiedział, czy istnieli artyści, którzy byliby odwzorować ludzkie ciało tak dokładnie, ale nie znał też zbyt wielu rzeźbiarzy, a już tym bardziej nie znał się na sztuce. Nie miał więc pojęcia, co było w stanie zrobić odpowiednie dłuto i sprawne ręce. Pewnym było tylko to, że jeśli posąg, na który właśnie spoglądał, był rzeczywiście dziełem ludzkich rąk, to mieli do czynienia z prawdziwym mistrzem.
– Artyści często mają dość ekscentryczne pomysły – przyznał, przyglądając się rzeźbie jeszcze dokładniej. Wyciągnął swoją dłoń, by dotknąć kamienia.
Swoją wiedzę z dziedziny czarnej magii lubił jednak wykorzystywać właśnie podczas pracy nad klątwami. Czasami była ona przydatna. Nie zdziwiło go wiec, że Sebastian poprosił go o pomoc, chociaż Travers zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego, jak rozległą czarnomagiczną wiedzą dysponuje jego przyjaciel. Może to i lepiej, ciężko byłoby to zaakceptować.
Gdy jednak znalazł się w lesie, zrozumiał, że nie miał do czynienia z czymś błahym. Na początku w ogóle nie wiedział, z czym mógł mieć do czynienia. Posąg wydawał mu się całkiem normalny, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Obejrzał go jednak dokładniej i rzeczywiście coś mu w nim nie pasowało.
– Raczej trudno jest zgubić posąg w lesie, zwłaszcza taki – powiedział. Rzeźba była zrobiona niemal idealnie. Nie wiedział, czy istnieli artyści, którzy byliby odwzorować ludzkie ciało tak dokładnie, ale nie znał też zbyt wielu rzeźbiarzy, a już tym bardziej nie znał się na sztuce. Nie miał więc pojęcia, co było w stanie zrobić odpowiednie dłuto i sprawne ręce. Pewnym było tylko to, że jeśli posąg, na który właśnie spoglądał, był rzeczywiście dziełem ludzkich rąk, to mieli do czynienia z prawdziwym mistrzem.
– Artyści często mają dość ekscentryczne pomysły – przyznał, przyglądając się rzeźbie jeszcze dokładniej. Wyciągnął swoją dłoń, by dotknąć kamienia.