17.10.2023, 22:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2023, 22:23 przez Brenna Longbottom.)
Brenna chętnie wdałaby się w pogawędkę na temat tego, jak nudne są wojny goblinów w wydaniu Binnsa, i jak bardzo nie lubiła historii magii w szkole – choć przecież k o c h a ł a stare opowieści – ale po prostu nie mogła. To znaczy, mogła, ale jednak byłoby trochę głupio plotkować o Hogwarcie i dać w związku z tym kupcowi kłusowników, a może czarnoksiężnikowi, dać stąd zwiać.
Nie była pewna, czy ten umiał się teleportować. Być może nie, ale wolała niczego takiego nie zakładać. Zresztą, nawet jeżeli nie, kto wie, czy nie będzie na przykład animagiem albo czy nie zdoła po prostu ich prześcignąć… Brenna lubiła w pracy spodziewać się wszystkiego – tak, żeby nic ją nie zaskoczyło, ale…
…nawet ona nie spodziewała się sowy.
Szlag – pomyślała, kiedy mężczyzna obrócił się i raził drętwotą Apolla. Brygadzista nie zdążył nawet krzyczeć: zwalił się z drzewa, oby nie robiąc sobie przy tym krzywdy. Michael był z drugiej strony, mógł na razie nawet nie usłyszeć, że tutaj zaczynało się zamieszanie, chwilowo więc były zdane na siebie.
W tej samej chwili, w której Victoria znikła z trzaskiem, Brenna poderwała się i skoczyła.
Wyszło jej to iście popisowo. Lestrange, w chwili, w której się pojawiła, mogła zobaczyć, jak jej szkolna przyjaciółka bardzo zgrabnie ląduje prosto na czarnoksiężniku, obalając go w trawę samym impetem, mimo tego, że zatrzymał się te kilka kroków od drzwi. Ten krzyknął z bólu, ale nie wypuścił różdżki z dłoni: udało mu się upaść tak, by nie zrobić sobie wielkiej krzywdy i jeszcze nie dopuścić do wytrącenia sobie broni z ręki. Błysnęło: zaklęcie, które trafiło Brennę, było słabe, wystarczyło jednak, żeby stoczyła się z mężczyzny, głośno przeklinając. Ten jednak wciąż tkwił na ziemi, próbując się podnieść. Obrócił się ku Victorii, najwyraźniej chwilowo ją uznając za większe zagrożenie, skoro Brennę właśnie potraktował zaklęciem. Longbottom niemal natychmiast też się poderwała, ale miała sekundę opóźnienia w ewentualnej reakcji względem Victorii.
Aktywność fizyczna, skakanie z dachu, czy wyjdzie, czy oberwieXD
rzuty npc
Nie była pewna, czy ten umiał się teleportować. Być może nie, ale wolała niczego takiego nie zakładać. Zresztą, nawet jeżeli nie, kto wie, czy nie będzie na przykład animagiem albo czy nie zdoła po prostu ich prześcignąć… Brenna lubiła w pracy spodziewać się wszystkiego – tak, żeby nic ją nie zaskoczyło, ale…
…nawet ona nie spodziewała się sowy.
Szlag – pomyślała, kiedy mężczyzna obrócił się i raził drętwotą Apolla. Brygadzista nie zdążył nawet krzyczeć: zwalił się z drzewa, oby nie robiąc sobie przy tym krzywdy. Michael był z drugiej strony, mógł na razie nawet nie usłyszeć, że tutaj zaczynało się zamieszanie, chwilowo więc były zdane na siebie.
W tej samej chwili, w której Victoria znikła z trzaskiem, Brenna poderwała się i skoczyła.
Wyszło jej to iście popisowo. Lestrange, w chwili, w której się pojawiła, mogła zobaczyć, jak jej szkolna przyjaciółka bardzo zgrabnie ląduje prosto na czarnoksiężniku, obalając go w trawę samym impetem, mimo tego, że zatrzymał się te kilka kroków od drzwi. Ten krzyknął z bólu, ale nie wypuścił różdżki z dłoni: udało mu się upaść tak, by nie zrobić sobie wielkiej krzywdy i jeszcze nie dopuścić do wytrącenia sobie broni z ręki. Błysnęło: zaklęcie, które trafiło Brennę, było słabe, wystarczyło jednak, żeby stoczyła się z mężczyzny, głośno przeklinając. Ten jednak wciąż tkwił na ziemi, próbując się podnieść. Obrócił się ku Victorii, najwyraźniej chwilowo ją uznając za większe zagrożenie, skoro Brennę właśnie potraktował zaklęciem. Longbottom niemal natychmiast też się poderwała, ale miała sekundę opóźnienia w ewentualnej reakcji względem Victorii.
Aktywność fizyczna, skakanie z dachu, czy wyjdzie, czy oberwieXD
Rzut Z 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!
rzuty npc
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.