17.10.2023, 22:39 ✶
No tak, nie rozpraszać. Atreus uśmiechnął się do niej lekko, może nawet przepraszająco, kiwając przy tym głową i zamykając się już całkowicie. Przez dłuższą chwilę jeszcze patrzył na nią, kiedy zanurzała się w transie, jednak w końcu jego spojrzenie zaczęło błądzić po pomieszczeniu, aż wreszcie odchylił głowę do tyłu, opierając ją o ścianę pokoju, przymykając na chwilę oczy.
Fakt, że nie usnął na stojąco był chyba cudem, nawet jeśli stał tak ile, kilka minut zaledwie? Za każdym razem jednak kiedy chociaż na moment zwalniał tego dnia, czuł olbrzymi ciężar, który kładł mu się na barkach i powiekach, jakby zaraz coś miało go znokautować i siłą wręcz zmusić do odpoczynku. Kiedy Brenna odezwała się wreszcie, przez moment trwał jeszcze, oparty głową o ścianę i z zamkniętymi oczami.
- Duża razy już próbowałaś widmowidzeć coś z nimi związanego? - odezwał się, z pewnym bólem wzdychając i wreszcie prostując się, żeby na nią spojrzeć. Chciał wiedzieć głównie po to, żeby ewentualnie oszacować czy faktycznie w ogóle opłacało im się próbować ponownie coś dostrzec. - Ale jeśli faktycznie umykają z wizji, to chyba nie ma sensu. To co mówisz na sens i podejrzewałem że było to tak jak opisujesz. Że znaleźli się na polu dlatego, że próbowali przed nimi uciekać. Szkoda tylko, że nikt ich nie zauważył - podrapał się po czole, całkowicie już zaprzestając podpierania ściany i zamiast tego robiąc parę kroków w jej stronę i wsuwając dłonie do kieszeni spodni. - Nie potrzebuję, żebyś próbowała dalej, chyba że sama chcesz. Powiesz mi jeszcze o pani Found nieco więcej?
Fakt, że nie usnął na stojąco był chyba cudem, nawet jeśli stał tak ile, kilka minut zaledwie? Za każdym razem jednak kiedy chociaż na moment zwalniał tego dnia, czuł olbrzymi ciężar, który kładł mu się na barkach i powiekach, jakby zaraz coś miało go znokautować i siłą wręcz zmusić do odpoczynku. Kiedy Brenna odezwała się wreszcie, przez moment trwał jeszcze, oparty głową o ścianę i z zamkniętymi oczami.
- Duża razy już próbowałaś widmowidzeć coś z nimi związanego? - odezwał się, z pewnym bólem wzdychając i wreszcie prostując się, żeby na nią spojrzeć. Chciał wiedzieć głównie po to, żeby ewentualnie oszacować czy faktycznie w ogóle opłacało im się próbować ponownie coś dostrzec. - Ale jeśli faktycznie umykają z wizji, to chyba nie ma sensu. To co mówisz na sens i podejrzewałem że było to tak jak opisujesz. Że znaleźli się na polu dlatego, że próbowali przed nimi uciekać. Szkoda tylko, że nikt ich nie zauważył - podrapał się po czole, całkowicie już zaprzestając podpierania ściany i zamiast tego robiąc parę kroków w jej stronę i wsuwając dłonie do kieszeni spodni. - Nie potrzebuję, żebyś próbowała dalej, chyba że sama chcesz. Powiesz mi jeszcze o pani Found nieco więcej?