• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat

[14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
17.10.2023, 22:44  ✶  

Czy to naprawdę tak dziwne, by dzielić te same myśli na jakiś temat? Och, może akurat w tym temacie, w tym czasie... czasie bardzo ponurych zmian, które wstrząsały ludzkimi sercami i bardzo wiele z nich pochowały sześć stóp pod ziemią - tak, może tak. Rządził nami strach, rządziła obłuda, ale empatia? Czystość intencji? Wszystko było dziwnie zabrudzone i przykryte tumanami kurzu. Ani się nie patrzyło dobrze na tych ludzi, którzy cię otaczali, ani dobrze z nimi nie przebywało. Ponurym było też uświadomić sobie, że ci, którzy najbardziej byli skłonni na ciebie psioczyć i przewracać oczami, że stoisz im pod nogami, mieli stanowić tło. Mieli być jak kamienice, które mijasz codziennie. Są - po prostu są. Nie przywołałabyś ich twarzy, bo byli zmienni, niestali, ponieważ nie wyróżnili się zupełnie niczym pośród dziesiątek identycznych kamieniczek. Jeden na okienku miał kwiatki, drugi ładną firankę - takie szczegóły zapamiętasz. Ale nie wetknie ci się w głowę szczegółowość. Ludzi łatwo było zapomnieć. Byli też jednak tacy, których łatwo było zapamiętać. Laurent całkiem sporo powynosił znajomości ze szkoły, a jeśli nie znajomości, to zapamiętał twarze, a niektórych nawet imiona. Nie wszyscy ludzie tym tłem byli. Nie każdy był zimną kamienicą. Niektórzy mieli naturalny blask na który dobrze się patrzyło.

- Grałaś może w quidditcha? - Zazwyczaj był to sport, który przychodził dość naturalnie osobom, które przepadały za miotłami, ale nie wszyscy mieli zacięcie, żeby kolibać się na miotłach i przy okazji szarpać z tłuczkami i innymi okropnymi rzeczami, jakie mogły ci się w powietrzu przydarzyć. Można jeździć chociażby konno, a nie trzeba brać udziału w wyścigach, prawda? Tym nie mniej zapytał z ciekawości. - Znajdowanie się parędziesiąt metrów nad ziemią daje poczucie... wolności. - Wolność. Słowo czasem banalne na ustach co poniektórych, ale piękne widoki, choć zapierały dech w piersiach, nie mogły nadgonić tego poczucia wolności. - Zapraszam do polatania nad New Forest. Łatwo zapomnieć, że przed chwilą było się w Londynie, gdy pod nogami ma się skrawek Raju. - Przynajmniej tak mówili niektórzy ludzie na to miejsce. Raj. Eden, który został zabrany na anielskich skrzydłach na ziemię, jeden z wielu takich (zdaniem Laurenta) na ziemi, ale jedyny taki jego. Chciał, żeby to miejsce było taką przystanią, gdzie każdy będzie mógł odetchnąć, odpocząć. Podziwiać krajobrazy i cieszyć się naturą. Zaśmiał się cicho na urocze i jakże prostoduszne wyznanie kobiety na temat obiadu. A mawiali, że to do serca mężczyzny można najłatwiej dotrzeć przez żołądek... chyba jednak nie tylko mężczyzn się to tyczyło.

- Zimno ci? - Zapytał z lekkim niepokojem, kiedy poczuł zimno jej skóry. Jego dłonie też nigdy nie były ciepłe, raczej był jedną z tych osób, która miała zimne dłonie, ale był chłód i chłód. Zimno a zimno. Tutaj aż się zaniepokoił, spojrzał na nią próbując się dopatrzeć oznak zimna, drżenia, czy czegokolwiek takiego. Miał wiele innych zdań i pytań do powiedzenia, ale to wrażenie, to krótkie zetknięcie, skutecznie je przecięły. To nic. Zostały tylko zgarnięte na bok - fragmenty stronic opowieści, która była tu pleciona. Nie wywołano w nich chaosu, to tylko chwila przerwy, jak w każdej książce musi nastąpić chwila rozwiązania wątku, zanim będzie sunąć dalej. Nie bardzo miał nawet co jej zaoferować, żeby narzucić na ramiona, ale przynajmniej kwestia wędrowania na wodę (hyc! chyba już nie wodę!) była przesądzona. - Bez względu na odwagę czy jej brak poproszę cię do biura, zamarzniesz mi tutaj... może jednak zrobię ci herbatę? Albo podgrzać ci wino, piwo krewmowe? - Cokolwiek preferowała, cokolwiek by ją bardziej rozgrzało. Teraz położył (gdy również wstała) delikatnie dłoń na jej ramieniu, by zachęcić ją do wędrówki do przodu. Chyba że się odsunęła i nakreśliła między nimi wyraźną granicę. Był bardzo... wyczulony na jej ruchy i spojrzenia. Bo i on obserwował. Badał. Sprawdzał. Duma podniósł się po chwili, kiedy miziania się skończyły, znowu wydał z siebie dziwaczny dźwięk, jakby zawiedziony i grzecznie potuptał do przodu, wyprzedzając ich, by zaraz się zatrzymać, otrzepać i ruszyć dalej zygzakiem, bogowie jedni wiedzą, czego ten pies teraz tam szukał.

- Zdarza mi się pracować dla Ministerstwa w sprawach interwencji. - Nawiązał do tego, co mówiła. - Szczególnie w tych... ponurych czasach. - Tutaj uśmiechnął się na moment dość zdystansowanie, bo i nie było z czego i do czego się cieszyć. Niemiły temat. Nie powinien go w ogóle poruszać, więc gładko przesunął się dalej. - Jeśli lubisz latać - latałaś kiedyś na abraksanie? - Zagaił już z ciepłym uśmiechem i dyskretnym ruchem (ponieważ nie wypada pokazywać palcami!) wskazał w stronę pastwisk, gdzie piękne pegazy prostowały swoje skrzydła. - Brak instynktu samozachowawczego chyba nas łączy. Wszystkich wielbicieli magicznych istota. - Zaśmiał się cicho. - Zwierzęta bardzo wiele wyczuwają i paradoksalnie ten brak instynktu jest bardzo pomocny. Bez wspomnianego strachu nie wzbudzisz w drapieżniku instynktu polowania. Bardzo prosty mechanizm. - Zerknął na kobietę kątem oka, nim wyszedł naprzód, żeby otworzyć jej drzwi do bocznego wejścia do stajni - tam, gdzie była przebieralnia, gdzie był sprzęt jeździecki, gdzie też było jego biuro, do którego ją zresztą poprowadził i zaprosił do klapnięcia na wygodnej kanapie, bo i sam nie zamierzał chwilowo siadać za biurkiem, tylko przysiąść się do niej - na fotel. Ale wszystko po kolei...



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7360), Olivia Quirke (5437)




Wiadomości w tym wątku
[14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 15.10.2023, 13:42
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 15.10.2023, 14:57
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 16.10.2023, 09:49
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 16.10.2023, 12:14
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 16.10.2023, 13:34
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 17.10.2023, 11:51
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 17.10.2023, 22:44
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 18.10.2023, 10:28
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 19.10.2023, 16:01
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 20.10.2023, 08:03
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 20.10.2023, 17:22
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 20.10.2023, 18:30
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 21.10.2023, 12:05
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 21.10.2023, 17:50
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 21.10.2023, 22:11
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 22.10.2023, 10:12
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 23.10.2023, 23:22
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 24.10.2023, 14:32
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Laurent Prewett - 25.10.2023, 12:41
RE: [14.05.1971] Laurent & Olivia | Technicolour beat - przez Olivia Quirke - 25.10.2023, 13:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa