18.10.2023, 00:18 ✶
To nie tak, że nie miał racji. Mildred miała więcej szczęścia niż kilka innych osób. A jednak, w tym wypadku Brenna nie umiała na to po prostu popatrzeć w myśl zasady „bo inni mają gorzej”. Nie odezwała się jednak, pozwalając stwierdzeniu po prostu przebrzmieć. Poskładała świece i wstała, by ułożyć je z powrotem w pudełku, po ostudzeniu ich zaklęciem.
- …i nosił moje ubranka, tak – przytaknęła, bez śladu ironii w głosie. Znała tę bajkę, bo zwyczajnie lubiła mugolskie opowieści, i pewnie w innych okolicznościach by ją to rozbawiło, ale przecież dokładnie tak to wyglądały. Widma wtargnęły do domu Mildred, teraz będącego domem należącym do Brenny, spały w łóżku, sięgały po miski, zakładały nawet jej ubrania. To, w jaki sposób bawiły się w ludzi, było równie przerażające jak to, że pozbawiały ich życia. – Jakby chciały wykraść jej życie na więcej niż jeden sposób – dodała, odwracając się ku niemu. – Dzięki. Wszystkie informacje mogą się przydać. Podeślę ci potem te zdjęcia – obiecała. Zresztą, cała teczka też trafi do Bulstrodów, bo w takiej sprawie Brenna nie odczuwała potrzeby siedzenia na informacjach niczym Smaug na smoczym skarbie, by przypadkiem ktoś nie położył łap na żadnym okruchu bogactwa. Widma były problemem dla wszystkich. Podejrzewała, że nawet śmierciożercy niekoniecznie byli szczęśliwi z ich pojawienia.
Po tych słowach skierowała się ku drzwi.
Z myślą, że chyba potrzebuje kolejnej kawy albo walnięcia głową o jakąś powierzchnię płaską, tak dla otrzeźwienia.
- …i nosił moje ubranka, tak – przytaknęła, bez śladu ironii w głosie. Znała tę bajkę, bo zwyczajnie lubiła mugolskie opowieści, i pewnie w innych okolicznościach by ją to rozbawiło, ale przecież dokładnie tak to wyglądały. Widma wtargnęły do domu Mildred, teraz będącego domem należącym do Brenny, spały w łóżku, sięgały po miski, zakładały nawet jej ubrania. To, w jaki sposób bawiły się w ludzi, było równie przerażające jak to, że pozbawiały ich życia. – Jakby chciały wykraść jej życie na więcej niż jeden sposób – dodała, odwracając się ku niemu. – Dzięki. Wszystkie informacje mogą się przydać. Podeślę ci potem te zdjęcia – obiecała. Zresztą, cała teczka też trafi do Bulstrodów, bo w takiej sprawie Brenna nie odczuwała potrzeby siedzenia na informacjach niczym Smaug na smoczym skarbie, by przypadkiem ktoś nie położył łap na żadnym okruchu bogactwa. Widma były problemem dla wszystkich. Podejrzewała, że nawet śmierciożercy niekoniecznie byli szczęśliwi z ich pojawienia.
Po tych słowach skierowała się ku drzwi.
Z myślą, że chyba potrzebuje kolejnej kawy albo walnięcia głową o jakąś powierzchnię płaską, tak dla otrzeźwienia.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.