W jego rodzinie mówiło się, że klątwołamanie było podobne do łamania kości i nie było to dalekie od prawdy. Sebastian nie praktykował często łamania kości innym ludziom. Rzadko dostawał ku temu powód. Najbardziej chciał dopaść mordercę swojego ojca i dopiero wtedy przekona się, ile będzie w stanie połamać mu kości bez użycia magii. Zdawał sobie sprawę z tego, że istnieje rodzaj magii przeznaczonej do krzywdzenia innych ludzi, która mogłaby okazać się bardzo przydatna do realizacji postawionych sobie celów. Do odebrania życia drugiemu czarodziejowi. Z jego strony to mogła być determinacja, jak i desperacja. Jak o tym myślał to wydawał się gotowy na wszystko aby dokonać swojej zemsty, nawet jeśli to nie zwróci życia własnemu ojcu. Powtarzał sobie, że poczuje się lepiej, gdy zabije tamtego gnoja.
Ta... rzecz, ten posąg zdawał się pochłonąć jego myśli bez reszty. Zdecydowanie to było ciekawe znalezisko, warte zbadania pod każdym możliwym kątem. Najlepiej byłoby przenieść ten posąg w inne miejsce, co nie byłoby takie proste jakby się mogło wydawać. Nawet dla dwóch czarodziejów.
— Wstępnie mogę powiedzieć, że ten posąg do złudzenia wygląda jakby ktoś zaklął w kamień żywą kobietę. Wydaje się to mało prawdopodobne, jednak dotąd nie widziałem tak starannie wykonanego posągu. Dokonanie tego przy użyciu magii byłoby niezwykle pracochłonne, jeśli byłoby w ogóle możliwe. Nie mamy pod ręką rzeźbiarza, który byłby w stanie potwierdzić nasze teorie albo im zaprzeczyć. — Zwrócił się do Liefa, ciężko po chwili wzdychając. Zdecydowanie dobrze byłoby zasięgnąć ekspertyzy jakiegoś artysty, który w przeciwieństwie do nich, znał się na tego typu sprawach. Podobnie jak wszyscy specjaliści od antyków.
— Jestem skłonny się z tym zgodzić, choć jeśli jakiś pozostawił w tym lesie ten posąg to raczej nie po to, aby go podziwiano. Zdajmy się na magię. — Wypowiadając te słowa uniósł obie dłonie nieco w górę po to aby odpowiednim gestem spróbować rozproszyć ewentualną magię, zwłaszcza jeśli to ona odpowiadała za wygląd i stan tej rzeźby. Pod nią mogła się kryć jej prawdziwa postać, bez jakichkolwiek ozdobników.
Rzucam na rozproszenie
Sukces!
Sukces!