U kresu przedostatniej rundy Philip był już pewien, że trafił mu się naprawdę godny przeciwnik. Pojedynek należał do tych wyrównanych i wszystko wskazywało na to, że nie będzie jednoznacznego zwycięzcy. Jeden z nich niebawem okaże się minimalnie lepszy lub gorszy. Wychodziło na to, że nie będzie też rozstrzygnięcia sprawy, która doprowadziła ich do tego momentu. Nie będzie musiał przepraszać Loretty, natomiast Louvain nie będzie zobligowany do wsparcia wybranego przez niego stowarzyszenia, któremu przydałaby się tak hojna darowizna.
Dotarł do niego z oddali pisk zaaferowanej czarownicy, ten pełen zawodu jęk i oklaski ze strony najwyraźniej zachwyconych obserwujących. Zdecydowanie nie mieli czego żałować.
Wynurzając się zza osłony, postanowił spleść dwa zaklęcia z tej samej dziedziny magii. Pierwszym z nich było posłane w stronę przeciwnika zaklęcie mające na celu skuteczne oszołomienie, co miałoby utrudnić mu rzucanie zaklęć ofensywnych albo wzniesienie osłony. Następnym zaklęciem, jakie po spleceniu posłał w kierunku rywala zaklęcie pozbawiające go przytomności. W razie konieczności sam był gotów wykonać przewrót do następnej osłony, która znajdowała się w zasięgu jego wzroku po lewej stronie.
Rzucam 1k100 na zauroczenie na oszołomienie przeciwnika
Slaby sukces...
Rzucam 1k100 na zauroczenie na pozbawienie go przytomności
Sukces!