18.10.2023, 07:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.10.2023, 07:40 przez Brenna Longbottom.)
- Taaak, też dotąd sądziłam, że to taka studnia bez dna, ale dziś chyba idziemy na bezwzględny rekord. Ten chłopak za barem, którego zatrudnia madame, miał trochę spanikowaną minę. Chociaż może to dlatego, że podsłuchiwał moją rozmowę z Mary i uznał, że stoi na przeciwko niego wariatka - powiedziała Brenna, moszcząc się na miejscu. Gadała, jak niemal zawsze, dużo. Taki już był jej urok albo największa wada, zależało kogo spytać. I tak trochę przyhamowała od czasów Hogwartu i umiała milczeć, gdy wymagała tego sytuacja, ale akurat w tej chwili niby czemu mialaby się ograniczać. - Słuchaj, jak Mary rzuci się kogoś mordować, to ja będę musiała ją powstrzymać albo aresztować, więc niech on lepiej nauczy się słowa nie zamiast "przepraszam, ale...". Chyba mu napiszę na takiej dużej kartce "odczep się, mam dziewczynę", żeby je pokazywał fankom - stwierdziła, unosząc do ust kufel ze swoim kremowym. Była chyba tu dziś jedyną osobą, która nie piła niczego procentowego, ale już przywykła. I ciężko było ocenić, na ile poważnie mówi o tej kartce, bo Brenna niekiedy rzucała żarty, które wszyscy brali za prawdę albo obiecywała coś absolutnie absurdalnego, a chwilę później biegła to robić.
Może był to żart.
A może wcale nie.
Istniała realna szansa, że jutro chłopak dostanie taka kartkę pocztą. Albo Mary, bo ją Brenna znała lepiej i wiedziała, że to dziewczynę rozbawi, a nie obrazi.
- Co? - Drgnęła, kiedy powiedział, że Tim wyszedł gdzieś z Mary. Odstawiła kufel nieco gwałtownym gestem, a jej wzrok skierował się ku drzwiom wyjściowym. - Mary? Ta Mary? Metr sześćdziesiąt wzrostu, jasne włosy, słodkie spojrzenie, za którym skrywa się pies obronny? Jedno z nas ma halucynacje, bo zostawiłam ją przy barze. Nie mogła tu dojść przede mną - powiedziała Brenna, już podrywając się od stołu.
Nie, nie uznała, że ktoś chciał zaatakować Tima. Naw3t ona nie była taką paranoiczką, chociaż wiele o niej mówilo, że od razu się zaniepokoiła. Nie przyszło jej to do głowy, choć może powinno - miało się to stać jej pierwszą myślą... cóż, właśnie od tego dnia. W tej chwili jednak do głowy Brennie przyszły raczej psychofanki, które skombinowały eliksir wielosokowy.
- Szlag. Te wariatki posuną się do wszystkiego. Lepiej to sprawdzę - rzuciła. Zerknęła na Selwyna, jakby w niemym pytaniu, czy zostaje, czy idzie, a potem skierowała się do wyjścia, przepychając między ludźmi.
Może był to żart.
A może wcale nie.
Istniała realna szansa, że jutro chłopak dostanie taka kartkę pocztą. Albo Mary, bo ją Brenna znała lepiej i wiedziała, że to dziewczynę rozbawi, a nie obrazi.
- Co? - Drgnęła, kiedy powiedział, że Tim wyszedł gdzieś z Mary. Odstawiła kufel nieco gwałtownym gestem, a jej wzrok skierował się ku drzwiom wyjściowym. - Mary? Ta Mary? Metr sześćdziesiąt wzrostu, jasne włosy, słodkie spojrzenie, za którym skrywa się pies obronny? Jedno z nas ma halucynacje, bo zostawiłam ją przy barze. Nie mogła tu dojść przede mną - powiedziała Brenna, już podrywając się od stołu.
Nie, nie uznała, że ktoś chciał zaatakować Tima. Naw3t ona nie była taką paranoiczką, chociaż wiele o niej mówilo, że od razu się zaniepokoiła. Nie przyszło jej to do głowy, choć może powinno - miało się to stać jej pierwszą myślą... cóż, właśnie od tego dnia. W tej chwili jednak do głowy Brennie przyszły raczej psychofanki, które skombinowały eliksir wielosokowy.
- Szlag. Te wariatki posuną się do wszystkiego. Lepiej to sprawdzę - rzuciła. Zerknęła na Selwyna, jakby w niemym pytaniu, czy zostaje, czy idzie, a potem skierowała się do wyjścia, przepychając między ludźmi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.