Bez względu na to, jak atrakcyjna wydawała się perspektywa buszowania na parkiecie wraz z innymi gośćmi tego wieczoru, wiedział, że nie może tak po prostu odejść. Nie wyglądałoby to zbyt elegancko, gdyby dosłownie chwilę po swoim wystąpieniu zszedł ze sceny i zaczął rozmawiać z mniej lub bardziej znanymi go gośćmi. Owszem, korciło go to, bo wiedział, że ma parę słów do zamienienie z pewnymi konkretnymi osobami, jednak doświadczenie wyniesione z wieloletniej tradycji tego typu wydarzeń przez Longbottomów nauczyło go, że nie zawsze można robić, co się chce. Zwłaszcza jeśli sygnowało się wieczór swoim imieniem i nazwiskiem.
Mężczyzna musiał więc uspokoić kołatające mu w piersi serce i doprowadzić się do względnego porządku. Pozwolił Brennie pławić się w atencji zapewnianej jej przez żądnych coraz to bardziej drogocennych fantów gości. Nie zawsze musiał być w centrum uwagi, a to, że dziewczyna musiała przez chwilę znosić to samo co on, sprawiała mu drobną satysfakcję. Wystarczająco dużą, aby się krzywo uśmiechnął, ale również też na tyle małą, że dalej czuł lekki niedosyt.
Sądząc po reakcji gości, wszystko szło zgodnie z planem. Organizując licytację, mieli świadomość, że nie każdy eksponat będzie się cieszył dużym uznaniem. Niektóre przedmioty przyciągały spojrzenie bardziej niż inne, jednak widać było, że zebrane tu osoby powoli zaczynały się rozkręcać. A może by im tak nieco pomóc?, pomyślał Erik, przemykając ukradkiem, dalej skryty wśród cienia, w stronę jednego z kelnerów, który obsługiwał gości nieopodal sceny. Widział, że paru pracowników wynajętych na tę noc zajmowało się rozdawaniem drinków z tyłu sali. Postanowił więc przekierować kilku z nich w okolice osób biorących aktywny udział w licytacji.
Nie wpływał w ten sposób bezpośrednio na wynik aukcji, ale było to raczej w dobrym guście, aby pokazać, że doceniają charakter i wolę walki określonych person. Po wydaniu odpowiednich instrukcji kelnerowi Erik dołączył do Brenny na środku sali, akurat, gdy ta zaczynała prezentować pierścionek, który wedle jej słów został przekazany przez ich matkę.
Zmarszczył lekko brwi, jednak nie pozwolił, aby to lekkie zdziwienie przezwyciężyło uśmiech, z którym musiał paradować tego wieczora. Z początku nie zrozumiał, czemu postanowiła przedstawić ten konkretny element biżuterii bez żadnego polotu. Czyżby nagle odjęło jej mowę? Zerknął z zaciekawieniem na wiktoriański wyrób. Dopiero gdy zauważył drogi kamień, którym był przyozdobiony, przypomniał sobie plany, o jakich jeszcze niedawno dyskutował z Dorą. Tak, ten element biżuterii miał przed sobą bardzo konkretne zadanie do spełnienia. Ha, jednak cwana bestia była z tej jego siostry.
TLDR: Erik wydał kelnerom dodatkowe instrukcje. Osoby biorące aktywny udział w licytacji mogą zauważyć, że zostały im zaoferowane dodatkowe kieliszki szampana. Oprócz tego, Erik wrócił na scenę i dzielnie towarzyszy Brennie, nieświadomy czekając aż ta go wrzuci pod autobus podczas finału licytacji <3
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞