18.10.2023, 20:51 ✶
(Żałosne) rzuty npc
Victoria machnęła różdżką.
Czarnoksiężnik machnął różdżką.
Tyle że ze względu na to, że był już obalony, i właśnie próbował się podnieść, okazał się o moment wolniejszy niż Victoria. Nie zdążył postawić tarczy, a w wyniku zaklęcia, rzuconego przez kobietę, różdżka wypadła mu z ręki i potoczyła się po ziemi. W desperacji spróbował po prostu rzucić się do przodu, chcąc najwyraźniej wbiec w nią po prostu i przewrócić, pewnie też pozbawić różdżki...
...tyle że trawa pokryta rosą była dość śliska, a Brenna też nie stała po prostu jak słup soli.
Brygadzistka rzuciła się ku niemu. Padła na ziemię, chwytając go za nogi, a w wyniku tejże akcji i własnej niezdarności, i mężczyzna się przewrócił, lądując prosto pod nogami Victorii.
Najwyraźniej mroczny czarnoksiężnik, który zatrudniał kłusowników, by schwytali dla niego jednorożce, okazał się małą płotką, niezbyt wprawioną w sztuce pojedynków, skoro poradzenie sobie z nim zajęło im jakieś dwie minuty.
- Patrz, Tori, przestępcy padają ci do stóp - wykrztusiła Brenna, mocno zaciskając ręce i usiłując po pierwsze go nie puścić, po drugie uniemożliwić człowiekowi kopnięcie prosto w swoją twarz – a kopnąć ją próbował z wielkim zaangażowaniem. Sama Brenna też upuściła swoją różdżkę, którą ledwo co wyciągnęła z kieszeni w chwili, gdy została strącona z ich napastnika.
– Jebane wariatki, puszczajcie!!! – zawył mężczyzna, a w tym momencie coś zaszeleściło i z drugiej strony domu nadbiegł wreszcie Sadwick, zwabiony najwyraźniej dopiero jego wrzaskami. Zatrzymał się, spoglądając na szarpaninę na ziemi. Wyciągał przed siebie różdżkę, ale nie rzucał żadnych zaklęć.
– P…pomóc? – wyjąkał, a gdyby Brenna nie usiłowała unieruchomić czarnoksiężnika, może nawet by pomyślała, że to przez takich Michaelów Brygada ma nie najlepszą reputację…
Victoria machnęła różdżką.
Czarnoksiężnik machnął różdżką.
Tyle że ze względu na to, że był już obalony, i właśnie próbował się podnieść, okazał się o moment wolniejszy niż Victoria. Nie zdążył postawić tarczy, a w wyniku zaklęcia, rzuconego przez kobietę, różdżka wypadła mu z ręki i potoczyła się po ziemi. W desperacji spróbował po prostu rzucić się do przodu, chcąc najwyraźniej wbiec w nią po prostu i przewrócić, pewnie też pozbawić różdżki...
...tyle że trawa pokryta rosą była dość śliska, a Brenna też nie stała po prostu jak słup soli.
Brygadzistka rzuciła się ku niemu. Padła na ziemię, chwytając go za nogi, a w wyniku tejże akcji i własnej niezdarności, i mężczyzna się przewrócił, lądując prosto pod nogami Victorii.
Najwyraźniej mroczny czarnoksiężnik, który zatrudniał kłusowników, by schwytali dla niego jednorożce, okazał się małą płotką, niezbyt wprawioną w sztuce pojedynków, skoro poradzenie sobie z nim zajęło im jakieś dwie minuty.
- Patrz, Tori, przestępcy padają ci do stóp - wykrztusiła Brenna, mocno zaciskając ręce i usiłując po pierwsze go nie puścić, po drugie uniemożliwić człowiekowi kopnięcie prosto w swoją twarz – a kopnąć ją próbował z wielkim zaangażowaniem. Sama Brenna też upuściła swoją różdżkę, którą ledwo co wyciągnęła z kieszeni w chwili, gdy została strącona z ich napastnika.
– Jebane wariatki, puszczajcie!!! – zawył mężczyzna, a w tym momencie coś zaszeleściło i z drugiej strony domu nadbiegł wreszcie Sadwick, zwabiony najwyraźniej dopiero jego wrzaskami. Zatrzymał się, spoglądając na szarpaninę na ziemi. Wyciągał przed siebie różdżkę, ale nie rzucał żadnych zaklęć.
– P…pomóc? – wyjąkał, a gdyby Brenna nie usiłowała unieruchomić czarnoksiężnika, może nawet by pomyślała, że to przez takich Michaelów Brygada ma nie najlepszą reputację…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.