18.10.2023, 23:17 ✶
Jak można się domyślać, Lief miał wiele powodów do tego, by zachowywać swoją wiedzę na temat czarnej magii dla siebie. Nie chciał ściągać problemów, tak samo jak nie miał zamiaru się przed nikim tłumaczyć. Poza tym czarnej magii nie używał zbyt często, o ile w ogóle, tak samo jak nie planował jej wykorzystywać do czynienia wyjątkowo złych rzeczy. Wiedział, że wiele osób nie było w stanie zrozumieć jego fascynacji. Taki Sebastian na przykład. Mimo że Lief znał go już kilka lat, to ciągle nie miał pewności, jak mężczyzna mógłby zareagować.
Dokładnie przyglądał się posągowi. Nie był jednak w stanie wysnuć żadnych konkretnych wniosków. Oczywiście mieli kilka opcji. Jedna z nich było to, że mieli do czynienia ze zwykłą rzeźbą, która ktoś celowo, bądź nie, zostawił w lesie, by cieszyła oko spacerowiczów, którzy będą mieli okazję się na nią natknąć. Drugą opcją było to, że natknęli się na nieszczęśniczkę, która została zamieniona w kamień. W ich świecie wszystko było możliwe, więc nie było sensu bawienie się w to, która z tych opcji była bardziej prawdopodobna.
– Nigdy nie miałem okazji spotkać się z kimś zaklętym w kamień, ale to by pasowało – powiedział. Kiedyś miał jednak do czynienia ze zmineralizowanymi kośćmi dinozaura. Kości takie w odpowiednich warunkach zmieniają się w kamień właśnie w procesie mineralizacji i można je łatwo odróżnić od zwykłego kamienia poprzez dotyk, bo są dość gładkie. Podobnie było w przypadku tego posągu. On również był gładki. Niemniej jednak wiele kamieni mogło być gładkich.
Poczekał cierpliwie na to, co postanowi zrobić Sebastian. Zaklęcie na rozproszenie było dobrym posunięciem, jeśli chcieli się dowiedzieć, co też mogło się kryć za zasłoną magii. Lief czekał na jakiś efekt i w międzyczasie rozglądał się dookoła, czy przypadkiem nie kręci się w okolicy ktoś, kto może za to odpowiadać.
Dokładnie przyglądał się posągowi. Nie był jednak w stanie wysnuć żadnych konkretnych wniosków. Oczywiście mieli kilka opcji. Jedna z nich było to, że mieli do czynienia ze zwykłą rzeźbą, która ktoś celowo, bądź nie, zostawił w lesie, by cieszyła oko spacerowiczów, którzy będą mieli okazję się na nią natknąć. Drugą opcją było to, że natknęli się na nieszczęśniczkę, która została zamieniona w kamień. W ich świecie wszystko było możliwe, więc nie było sensu bawienie się w to, która z tych opcji była bardziej prawdopodobna.
– Nigdy nie miałem okazji spotkać się z kimś zaklętym w kamień, ale to by pasowało – powiedział. Kiedyś miał jednak do czynienia ze zmineralizowanymi kośćmi dinozaura. Kości takie w odpowiednich warunkach zmieniają się w kamień właśnie w procesie mineralizacji i można je łatwo odróżnić od zwykłego kamienia poprzez dotyk, bo są dość gładkie. Podobnie było w przypadku tego posągu. On również był gładki. Niemniej jednak wiele kamieni mogło być gładkich.
Poczekał cierpliwie na to, co postanowi zrobić Sebastian. Zaklęcie na rozproszenie było dobrym posunięciem, jeśli chcieli się dowiedzieć, co też mogło się kryć za zasłoną magii. Lief czekał na jakiś efekt i w międzyczasie rozglądał się dookoła, czy przypadkiem nie kręci się w okolicy ktoś, kto może za to odpowiadać.