Po prostu za dużo nie myśl, powtarzał sobie co rusz Longbottom, mknąc przez kolejne schody statku, co by zejść do jego centrum.
Minęli żywe trupy, minęli ducha dziecka... A on naprawdę wolał się nie zastanawiać nad tym, jakie jeszcze tajemnice skrywał statek. I kto z ich drużyny łowców przygód na nie trafił. Wystarczyło mu jego własnych przeżyć. A kulminacją tego wszystkiego było, to gdy ni stąd, ni zowąd wystrzelił w powietrze. Wbrew swojej woli.
— AAAAAA!
A daj mi wreszcie, kurwa, spokój, przeklął w myślach Erik. Chociaż nie miał lęku wysokości, tak, gdy znalazł się cztery metry nad podłogą, oblał go zimny pot. Irytacja... Nie, nie. Złość wywołana tym, że po raz kolejny znalazł się na celowniku upiorów nękających ten statek, stawała się nie do zniesienia. Upadek z takiej wysokości nie brzmiał jak coś, czego chciałby doświadczyć na własną rękę, jednak miał wiarę w umiejętności swoich towarzyszek.
Czuł, jak magia czarownicy napiera na jego ciało, utrzymując je w powietrzu, jednak starał się wykręcić dłoń pod takim kątem, aby móc wycelować w nieznaną kobietę różdżką. Dzieliła ich spora odległość, była spora szansa na to, że nie trafi. Prawdopodobieństwo, że dobrze wyceluje, również nie było takie znowuż niskie. Bądź co bądź miał za sobą całe lata spędzone w Brygadzie Uderzeniowej, jak i prawie dwudziestoletnie obycie z własną różdżką. Wiedział na co go stać.
— Raz skrzatowi śmierć — mruknął, biorąc głęboki oddech. Oby wszystko poszło po jego myśli.
Różdżka poszła w ruch. Plan był prosty. Posłużyć się magią Kształcenia i rozniecić ogień bezpośrednio na sukni wiedźmy. Longbottom zdawał sobie sprawę, że ten nie spali jej na miejscu (zresztą nie taki był jego cel), ale powinien ją rozproszyć. To powinno na chwilę odwrócić uwagę ich przeciwniczki i pozwolić Geraldine i Victorii, aby sprowadziły go na ziemię... A potem dokończyły robotę. Bądź co bądź, gdzieś tam z tyłu czaiło się już też stadko żywych trupów, czyż nie?
Sukces!
Sukces!
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞