- Oczywiście, że cały! Nie ma się co rozdrabniać moja droga. Wszystko, albo nic. - Tą złotą zasadą kierowała się w swoim życiu. Uważała, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Nie znosiła półśrodków, w żadnej dziedzinie życia. - Dobrze, że to były tylko brwi, zawsze mogłaś stracić rękę, czy nogę. - Yaxley szukała pozytywów w każdym nieszczęściu. Przyglądała się przez dłuższą chwilę Olivii, jakby chciała wyobrazić ją sobie bez brwi, szło jej to jednak trudno, najwyraźniej brakowało jej wyobraźni. No nic.
Słuchała z zainteresowaniem tego, co miała jej do powiedzenia znajoma. Papieros co chwilę lądował przy popielniczce, aby strzepać z niego popiół. - Uważam, że to rozsądne odciąć się od rodziców. - Wydawało jej się, że taka zależność może ograniczać i nie pozwalała do końca rozwinąć skrzydeł. Samodzielność była ważna, wtedy tak naprawdę człowiek uczył się życia, z dala od dobrych rad rodziców. - Na pewno będziesz musiała się przyzwyczaić do zmiany, z czasem jednak wyjdzie ci to na dobre. - Jakby nie patrzeć zachęcała ją do takiego rozwiązania, chociaż gówno wiedziała o tym, jak wygląda jej życie.
Upiła łyk ginu ze szklanki. Smak goryczy został na jej ustach. Uwielbiała tę gorzkość, zapach jałowca, kojarzył jej się z lasem, w którym tak często bywała. Kiedy wspomniała o tym, że będzie szukała dostawców Gerry na moment zamilkła, czyż nie jest to idealna okazja? Nie mogła z niej nie skorzystać. - Pamiętasz o tym, że jestem w stanie załatwić wszystkie zwierzęce komponenty? - Chętnie nawiązałaby dłuższą współpracę z kimś jeszcze. Zależało jej na tym, aby mieć jak najwięcej kontaktów. Być może dostarczała już produkty do kilku osób, ale tego nigdy za wiele. Dobrze było mieć więcej możliwości na pozbycie się wszystkich elementów zwierzyny na którą polowała.
- Cóż, jeśli teraźniejsza Olivia woli się odprężyć, to możemy wrócić do tego tematu później, z Olivią z przyszłości. - Dodała jeszcze, bo właściwie znajoma sama dała znać, że nie jest to odpowiedni moment. Powinna to uszanować, chociaż nie mogła nie wspomnieć o tym, że mogłaby zostać jej dostawcą, takie okazje nie zdarzały się często.
- Tak, mam sporo zleceń, wszyscy uzupełniają spiżarnie, na wszelki wypadek, żeby zawsze mieć pod ręką najważniejsze składniki. - Nie, żeby jej to jakoś specjalnie przeszkadzało. Lubiła pieniądze, więc chętnie więcej pracowała.