19.10.2023, 12:13 ✶
- To prawda - powiedziała, chociaż zdawała sobie sprawę, że odrastanie kości nie było aż takim problemem. Chociaż z tego co słyszała, było cholernie nieprzyjemne, a cała kończyna… Aż się wzdrygnęła na wyobrażenie bólu, jaki się wtedy musiało czuć. Absolutnie okropne. - Albo po prostu wylecieć w powietrze tak, żeby mnie nie znaleźli.
Olivia zaciągnęła się papierosem, sięgając wolną ręką po kieliszek. Zanim upiła łyk wina, wypuściła gryzący, szary dym nosem. Uniosła niebieskie spojrzenie na Geraldine i mruknęła coś, co brzmiało jak “yhm”. Odezwała się dopiero, gdy wino przemknęło przez jej przełyk.
- Też tak uważam. Co prawda jest wygodnie, a gdybym zdecydowała się na takie rozwiązanie od początku, nie dałabym rady nic odłożyć do skrytki. Więc akurat oszczędność to same plusy, ale powoli zaczyna się kontrola i pytania, które są dla mnie po prostu niewygodne.
Wzruszyła ramionami. Matka nie wiedziała o niej wszystkiego, a naciskała. Ojciec tylko przytakiwał, ale Olivia miała wrażenie, że nigdy nie słuchał dokładnie ich wymiany zdań i gdy tylko zaczynały rozmawiać, to odpływał myślami gdzieś daleko. W sumie tę umiejętność odziedziczyła po nim - wybiórcze słuchanie nierzadko ratowało jej dupę, chociażby w Hogwarcie.
- Oczywiście, że pamiętam - roześmiała się. Lubiła ją właśnie dlatego, że nie owijała w bawełnę. A to, że się spotkały, to naprawdę musiało być jakieś zrządzenie losu. - Jesteś moim pierwszym strzałem, jeśli chodzi o składniki. I tak, mam listę, a ty jesteś na jej samym szczycie.
Mrugnęła do Geraldine z rozbawieniem, obracając powoli papierosa między palcami.
- Na razie to muszę rozejrzeć się za lokalem i ustalić kilka rzeczy, ale przyjdę do ciebie z górą złotych galeonów. I ginem - spojrzała na jej szklankę i rozluźniła się. Wino zaczynało działać, a kojący - chociaż brzydki - zapach papierosów w połączeniu z wonią, unoszącą się w Kotle, sprawił że mięśnie Olivii w końcu się rozluźniły. - Nie dziwię im się. Sama od jakiegoś czasu chomikuję nie tylko składniki, ale i eliksiry na czarną godzinę. Podobnie pieniądze, chociaż one nie dają mi takiego poczucia bezpieczeństwa, bo co mi po nich, jak Gringott zostanie oblężony?
Przezornie nie wspomniała o tym, że część skromnego dobytku trzyma pod łóżkiem i w skarpetach. Ot, tak na wszelki wypadek. Quirke utkwiła spojrzenie w papierosie, który zdążył wypalić się już do połowy.
- Trochę się odcięłam od świata, ale ponoć nie jest dobrze? Słyszałam o Beltane, ponoć nieźle się porobiło. Podobno mugole widzą coś w Dolinie Godryka, czego nie powinni widzieć. Ale słyszałam tylko plotki, nawet nie wiem o co dokładnie chodzi. Jakieś wizje mają?
Olivia zaciągnęła się papierosem, sięgając wolną ręką po kieliszek. Zanim upiła łyk wina, wypuściła gryzący, szary dym nosem. Uniosła niebieskie spojrzenie na Geraldine i mruknęła coś, co brzmiało jak “yhm”. Odezwała się dopiero, gdy wino przemknęło przez jej przełyk.
- Też tak uważam. Co prawda jest wygodnie, a gdybym zdecydowała się na takie rozwiązanie od początku, nie dałabym rady nic odłożyć do skrytki. Więc akurat oszczędność to same plusy, ale powoli zaczyna się kontrola i pytania, które są dla mnie po prostu niewygodne.
Wzruszyła ramionami. Matka nie wiedziała o niej wszystkiego, a naciskała. Ojciec tylko przytakiwał, ale Olivia miała wrażenie, że nigdy nie słuchał dokładnie ich wymiany zdań i gdy tylko zaczynały rozmawiać, to odpływał myślami gdzieś daleko. W sumie tę umiejętność odziedziczyła po nim - wybiórcze słuchanie nierzadko ratowało jej dupę, chociażby w Hogwarcie.
- Oczywiście, że pamiętam - roześmiała się. Lubiła ją właśnie dlatego, że nie owijała w bawełnę. A to, że się spotkały, to naprawdę musiało być jakieś zrządzenie losu. - Jesteś moim pierwszym strzałem, jeśli chodzi o składniki. I tak, mam listę, a ty jesteś na jej samym szczycie.
Mrugnęła do Geraldine z rozbawieniem, obracając powoli papierosa między palcami.
- Na razie to muszę rozejrzeć się za lokalem i ustalić kilka rzeczy, ale przyjdę do ciebie z górą złotych galeonów. I ginem - spojrzała na jej szklankę i rozluźniła się. Wino zaczynało działać, a kojący - chociaż brzydki - zapach papierosów w połączeniu z wonią, unoszącą się w Kotle, sprawił że mięśnie Olivii w końcu się rozluźniły. - Nie dziwię im się. Sama od jakiegoś czasu chomikuję nie tylko składniki, ale i eliksiry na czarną godzinę. Podobnie pieniądze, chociaż one nie dają mi takiego poczucia bezpieczeństwa, bo co mi po nich, jak Gringott zostanie oblężony?
Przezornie nie wspomniała o tym, że część skromnego dobytku trzyma pod łóżkiem i w skarpetach. Ot, tak na wszelki wypadek. Quirke utkwiła spojrzenie w papierosie, który zdążył wypalić się już do połowy.
- Trochę się odcięłam od świata, ale ponoć nie jest dobrze? Słyszałam o Beltane, ponoć nieźle się porobiło. Podobno mugole widzą coś w Dolinie Godryka, czego nie powinni widzieć. Ale słyszałam tylko plotki, nawet nie wiem o co dokładnie chodzi. Jakieś wizje mają?