• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were

[5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#9
19.10.2023, 19:08  ✶  

- Jesteś empatyczna czy to pragmatyzm? - Haczyk? Hmm... żeby rybka złapała na haczyk to jeszcze trzeba było mieć naprawdę dobrą przynętę. To była zaledwie gra skojarzeń, ale rzeczywiście - prawie jakby spławik siedział w wodzie i powodował rozchodzące się od niego słoje wody. Naturalne, a jednak nie. To był jednak tylko kawał plastiku zanurzony w jeziorze, gdzie w tym naturalność? Tylko tam, gdzie tafla reagowała na obecność ciała obcego, a ryby myliły to z listkiem albo robakiem dryfującym na falach. Sądziły, że natura przynosiła im coś dobrego, a tymczasem to człowiek chciał, żeby ta woda przyniosła mu soczystą rybkę na obiad.

Rzeczywiście - każdy miał coś, co go irytowało, denerwowało, przeszkadzało. Jedni alergią reagowali na dzieci, inni na drapanie paznokciami po tablicy, a jeszcze inni na klikanie długopisu. Jednych doprowadzał do białej gorączki dźwięk mew o czwartej rano przy oknie, a inni spali przy tym dźwięki smacznie. Jednych denerwowały żarty seksualne, innych bawiły. Próba wyczucia siebie wzajem, co komu przeszkadza, co komu nie, była tutaj sztuką. Sztuką... której Cain w sztukę nie przerabiał, bo żaden z niego był wielki manipulator czy szachista na planszy relacji i życia. Był zwykłym gościem, który po prostu droczył się ze swoją wspólniczką, z którą miał od tej pory pracować. Chyba najtrafniej było to porównać do wbijania szpileczek w poduszeczkę. Albo w żywą tkankę? Uświęconą myślą samousprawiedliwienia - nie miało boleć, ale tylko debil pomyślałby, że żarcik o "jaka jesteś ciepła" nie wywoła żadnej przykrej reakcji.

- Na pewno. - Poparł ochoczo tę wersję wydarzeń, jaką przedstawiła sama Victoria, bo i kto nie chciałby zostać brany dokładnie z tej strony? Ale również - kto dawał odznakę aurora osobie, która miała pracować w biurze? Od tego można było zatrudnić kogoś, kto się tym stricte zajmie. Albo właśnie kogoś, kto się tym zajmie i czasami pomoże w terenie - takiego Caina. Victoria była chyba takim typem niedowiarka, który miał całkiem sporą wiarę w to biuro i możliwości ludzi wokół. Tym nie mniej i tak było to żartem, bo nie przedstawiał siebie z tak tragicznej strony, jako nieroba i nieuka, w papierach może i nie zachwycał super wybuchami ognia, ale swoje też miał. Jeśli ktoś chciałby tylko spojrzeć, w końcu mieli tutaj swoje akta. Niecałe. I nie wszystkie. Większość siedziała grzecznie u Harper jako tajne przez poufne. - Jakbyś wierzyła w moje żarty to dopiero czułbym się zaniepokojony. - Uzupełnił jej wątpienie i to, że nie ma w zwyczaju osądzać czyichś umiejętności, albo i nie po tym, że tak o sobie mówi. Sceptycyzm to cenna rzecz. A jeszcze cenniejszą był zwykły zdrowy rozsądek, bo w te absurdy chyba tylko dziecko by uwierzyło. To nie ze względu na umiejętności im się gorzej pracowało. To ze względu na to, że gość nie był tak cierpliwy jak Victoria. Nie dogadywali się najlepiej. - Nie dostałaś do rąk własnych moich papierów do zapoznania się? - Jeśli nie rozmawiała z Harper to co, wzięli ją i rzucili mu na pożarcie? Raczej nie było czego pożerać, ani on nie był żarłoczny, ani Victoria nie była owieczką do zjedzenia. - Specjalizuję się w magii zauroczeń, dobrze sobie radzę z translokacją, więc raczej mnie nie znajdziesz w pierwszym szeregu walczących ze złem. - Wyjaśnił jej już całkowicie normalnie i po ludzku - to było ważne, żeby wiedziała, czego się po nim spodziewać. - I jestem naprawdę wybitnie chujowy w mapach. - Uśmiechnął się szeroko. - I znam się dobrze na hipnozie. Więc... głównie przygotowuję teren, żeby duzi chłopcy i dziewczynki z dużymi różdżkami mogli się bawić, albo sprzątam, jeśli nawalą. - Każdy miał swoją rolę. Tym nie mniej, tak jak powiedział, nie wymiguje się od roboty, kiedy trzeba było zrobić coś... "bardziej ekscytującego" w mniemaniu świata.

- Naprawdę? Jak dla mnie tryskasz humorem na prawo i lewo. - Cain miał spokojny głos, taki ciągle balansujący gdzieś na granicy sympatii a żartu. Brzmiał żywo w przeciwieństwie do zmęczonych, zblazowanych ludzi, ale jednocześnie nie energicznie. - Nie, mówię o słowie bezpieczeństwa. - Niektórzy takich używają w sypialniach, a oni mogli używać sobie w gabinecie, kto niby bogatemu zabroni? Oprócz tego, że drugi bogaty. - Migasz od pracy... - Przechylił głowę na bok z lekkim powątpieniem co tego migania się, choć nadal rozbawiony. Czy mówiła poważnie, czy też nie - nie miał pojęcia. Mogła sobie wyrzucać, że inni pracują, a ona nie - to byłoby takie typowe dla tego biura, gdzie większość zasuwała w pocie czoła. Większość, bo niektórzy jednak naprawdę lubili unikać pracy. Nie skomentował tego jednak dalej i zostawił przemyślenia dla siebie. Victoria nie zdążyła sobie tutaj wyrobić opinii leserki.

Normalnie prychnąłby śmiechem z tego żartu, gdyby nie wszystkie te złe rzeczy, jakie się stały i działy. Gdyby nie to, ile ludzi zginęło na Beltane. Dlatego tylko się uśmiechnął pod nosem, doceniając ten cynizm, jaki się tutaj pojawił i dystans. Zmarłych już nic nie było w stanie przywrócić do życia. Gdyby był na tym Beltane - co by to zmieniło..? Jego myśli nawet nie zdołały się zatrzymać na tym, kiedy kobieta dodała o tych papierach - i wtedy już rzeczywiście prychnął śmiechem.

- Ja jak podziwiałem dokumenty na twoim biurku to nadałem im nawet nazwę - "Mur Londyński". - Pochwalił się swoim równie chujowym żartem i przejawem ironii wobec tych papierzysk.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (4027), Victoria Lestrange (3975)




Wiadomości w tym wątku
[5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 21:11
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 18.10.2023, 21:54
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 18.10.2023, 22:40
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 18.10.2023, 23:07
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 08:15
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 19.10.2023, 10:09
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 13:15
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 19.10.2023, 15:26
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 19:08
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 19.10.2023, 20:07
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Cain Bletchley - 19.10.2023, 21:10
RE: [5.05.1972] Cain & Victoria | What a plot twist you were - przez Victoria Lestrange - 19.10.2023, 21:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa