– Oh, Paskudo. Dlatego proponuje to tobie. Zadbałbym o ciebie – westchnął. Taka była prawda. Mogą się żreć, obijać sobie pyski, łamać nosy i wyzywać od najgorszych, ale nie pozwoliłby jej zrobić krzywdy. Była jego kumplem i tak powinno zostać już na zawsze. Dla niego ta opcja zapasowa nie brzmiała tak źle. Oboje daliby radę być ze sobą. Nie myślał w tym momencie penisem, bo nie miał do tego głowy. Myślał rozsądnie. Nie myślał o tym, czy byłby w stanie skończyć z tą dziewczyną w łóżku, bo to była ostatnia rzecz, o której w jej przypadku myślał. Zawsze starał się ją traktować komfortowo, nie jak mięso, nie jak obiekt pożądania. Po prostu, jako kumpele, bliską osobę na tyle, że wiedział, iż go tu nie porzuci. Nie wiedział jakby skończył, gdyby go nie znalazła, ale tak było dobrze.
– A jednak na mnie lecisz i mi pomagasz – zarechotał cicho rozbawiony w chuj. Naprawdę bawiła go ta sytuacja, ale w sercu czuł narastającą panikę, bo nie lubił tracić kontroli. Zarzucił jej na ramiona swoje wielkie łapsko, a drugą wsparł się na ścianie budynku, aby ułatwić jej podniesienie siebie. Czuł, że jak wstanie będzie lepiej i miał nadzieję, że tak będzie. Opierał się odrobinę na niej i odrobinę na ścianie. Stabilnie. Czuł się stabilnie, ale to było dalekie od tego normalnego samopoczucia. – Nie pamiętam – mruknął, bo nie miał siły skupić się na tym, czy kogoś tu znał. – Nie wiem – rozejrzał się po uliczce, ale niewiele szczegółów mógł dostrzec. – Odstaw mnie gdziekolwiek. Jakoś sobie poradzę. Nie musisz… nie musisz zawracać sobie mną głowy – uśmiechnął się ciężko.
[ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug
Widmo
Nie mam nic do ludzi.
Nawet szacunku.
Nawet szacunku.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Co się rzuca w oczy, gdy do pomieszczenia wchodzi ON? Jego wzrost (197 cm). Jest gigantem, umięśniony, dba o to, aby być silnym fizycznie. Jest to jego atut. Ma na ciele sporo blizn ze spotkań z niebezpiecznymi stworzeniami. Zwykle ma zarost na twarzy, kręcone włosy i ciemne jak otchłań piekła oczy, które patrzą na ludzi z nienawiścią, a na zwierzęta z obsesyjną miłością. Jeśli pracuje, nie spodziewa się gości ubiera się niedbale, byle jak, bez patrzenia na modę. Jeśli idzie do ludzi, brata, rodziny to ubiera się w skrojone na jego miarę garnitury, koszule, kamizelki (ale za tym nie przepada).
19.10.2023, 20:01 ✶
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności:
Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów
Brenna Longbottom (1716), Vincent Prewett (1588)
| Wiadomości w tym wątku |
|
[ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Vincent Prewett - 17.10.2023, 23:07
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Brenna Longbottom - 17.10.2023, 23:22
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 12:57
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 13:29
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 18:10
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 18:36
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 20:01
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 20:28
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Vincent Prewett - 19.10.2023, 22:03
RE: [ 19.06.1972 ] – Your Love Is My Drug - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 22:14
|