Borgin w życiu by nie wsypał kogoś kto z nim dobrze żył czy współpracował, a to właśnie zrobiła Avelina, sprzedając mi trochę nielegalnie zestaw eliksirów. Jak najbardziej należało jej zwrócić uwagę, a najlepiej powiedzieć "ciuś ciuś, nie wolno"... ale przyszedł tutaj w cywilu i tak się złożyło, że przymknął oko na ten incydent. No co za szkoda!
- Oj... W życiu! To ja bym miał problemy bez Ciebie - zapewnił ją - To Ty teraz jesteś niczym rycerz na białym koniu... Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi... - dodał. Stanley był jej przecież szczerze wdzięczny. Fakt - potrafił mówić innym to co chcieli usłyszeć ale tym razem było to jak najbardziej z serca - Nie, spokojnie. Wcześniej chodziłem do Munga po te całe świstki do zrobienia eliksirów ale już miałem dość tego gadania tych wszystkich lekarzy. Jakbym chciał przyjść na terapię to powiedziałbym, że przyszedłem na terapię... A jak mówię, że przyszedłem po skierowanie na trzymiesięczny zapas lekarstwa to wiadomo po co przyszedłem... A oni nie rozumieją - pokręcił głową na tą tragiczną służbę zdrowia - Obiecuję, że od dzisiaj będę przychodzić do Ciebie po zapasy ale drugiego nie mogę Ci obiecać... - rozłożył ręce, chowając przy okazji głowę jakby miał zaraz dostać szmatą po łbie - Powiem tak... Jeżeli znajdę trochę wolnego czasu - mówił teraz to co Paxton chciała usłyszeć - To pójdę na badania. Masz moje słowo - Borgin przecież zrobi wszystko aby tego czasu nie mieć i tym samym nie zawieść swojej koleżanki.
Wina tego gdzie sypiał? Spojrzał się z zainteresowaniem na swoją nową "dilerkę". Okej, zdarzało mu się przysnąć na ministerialnym biurku na nocnych dyżurach ale to było całkiem wygodnie i robił tak od wielu, wielu lat. Większość drzemek, ponieważ tak należy rozpatrywać momenty kiedy nie miał remedium na swoją bezsenność, spędzał na kanapię w swoim mieszkaniu - Nie wiem szczerze... Śpię w tych samych miejscach, a choroba zresztą objawiła się później, więc to raczej nie jest dobry trop - stwierdził - No jak to czemu ogórki? Niczego innego nie udało mi się wyhodować... Koperku, rzeżuchy, dalii... Więc postawiłem w tym roku na ogórki i się udało - przyznał z dumą w głosie - Pewno je jakoś ukiszę albo nie wiem co się innego z nimi robi - przyznał - Zjem? Może część rozdam... Wiem! Wyślę Ci jeden słoik na próbę, może Ci posmakują bo gwarantuję, że wkładam w to całe swoje serce - uniósł palec aby podkreślić ten fakt.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972