19.10.2023, 20:52 ✶
Ach, zostawić Stanleya w lesie. Takim głębokim, pełnym dzikich bestii, z którego nie można się teleportować. To byłby chyba najpiękniejszy dzień w życiu Brenny. Niestety, nie miała takich możliwości, a jej wypowiedź była zwykłym żartem. Z którego byłaby podwójnie dumna, gdyby dowiedziała się, jak bardzo Borgin się przeraził na myśl o tym, że faktycznie może mieć siostrę bliźniaczkę. Może nawet postanowiła udawać, że taką ma? Mavelle na pewno zgodziłaby się na mały występ.
Uśmiechnęła się tylko, uprzejmie i nieszczerze, kiedy wspomniał, że było tutaj za spokojnie. A potem spoważniała i zaczęła błyskawicznie notować wszystko, co Borgin mówił. Bo nieważne, jak bardzo go nie cierpiała, nie mogła pozwolić, aby prywatne animozje przełożyły się na jej pracę. I co gorsza, aby ktoś ucierpiał, bo Brenna postanowiła zignorować Borgina.
– Bellowie – powiedziała, zamierając na moment, ale zaraz podjęła przerwanie notowanie. Kiwała co jakiś czas odruchowo głową, jakby wszystko, co opowiadał, wpasowywało się w jakąś większą teorię. – W takim razie potwierdza się, że mężczyzna ze strzelbą powstrzymuje atak. Niestety, mamy już potwierdzenie, że nawet jeżeli jest w stanie na jakiś czas odpędzić napastnika, do napaści może dojść ponownie – poinformowała go, głównie dlatego, że sam uratował Avery, a Brenna w końcu nie mogła zakładać, że każdy, kogo zna Stanley Borgin był zły i zasługiwał na śmierć. Nie mogli zakładać, że ta jest bezpieczna. Przypadek Brenny był tego dowodem.
Z drugiej strony, ona bardzo tego człowieka wkurzyła. Może to, że się na nią uwziął, było tylko jednostkowym przypadkiem?
Trzeci czerwca. Do licha, było za późno, aby pognać do cyrku i samej poszukać jakichś śladów. Ale nawet nie zgłaszała pretensji, że nie przyszedł do niej od razu, bo w końcu czego spodziewać się po Borginie? A i wtedy i tak latała jak oszalała, w związku z napaścią na młodego Prewetta…
– Dziwi to okno… brak śladów nie. Morderca nie wchodzi do pokoju w fizycznej formie, nie otwiera okien i drzwi, nie ma go w pobliżu. Porusza się w niematerialnej formie albo rzuca jakieś zaklęcie, które łączy umysły. To też już potwierdzone – zrelacjonowała beznamiętnie. Gdyby było inaczej, Patrick by tego człowieka przecież dostrzegł. Musiałby coś zauważyć. W takim wypadku powracali do teorii, że napastnik musiał upatrzyć sobie ofiarę wcześniej. – Okno wskazywałoby, że mężczyzna ze strzelbą działa trochę inaczej niż sam morderca, ale wciąż mamy za mało danych. Przekaż mi kopię zeznań, to przygotuję kolejny raport, chyba że wolisz wysłać go do Harper sam.
W końcu lubił podrzucać jej do biura różne miłe prezenty. Ostatnio to była na przykład głowa, o czym jednak Brenna na razie nie miała pojęcia.
Uśmiechnęła się tylko, uprzejmie i nieszczerze, kiedy wspomniał, że było tutaj za spokojnie. A potem spoważniała i zaczęła błyskawicznie notować wszystko, co Borgin mówił. Bo nieważne, jak bardzo go nie cierpiała, nie mogła pozwolić, aby prywatne animozje przełożyły się na jej pracę. I co gorsza, aby ktoś ucierpiał, bo Brenna postanowiła zignorować Borgina.
– Bellowie – powiedziała, zamierając na moment, ale zaraz podjęła przerwanie notowanie. Kiwała co jakiś czas odruchowo głową, jakby wszystko, co opowiadał, wpasowywało się w jakąś większą teorię. – W takim razie potwierdza się, że mężczyzna ze strzelbą powstrzymuje atak. Niestety, mamy już potwierdzenie, że nawet jeżeli jest w stanie na jakiś czas odpędzić napastnika, do napaści może dojść ponownie – poinformowała go, głównie dlatego, że sam uratował Avery, a Brenna w końcu nie mogła zakładać, że każdy, kogo zna Stanley Borgin był zły i zasługiwał na śmierć. Nie mogli zakładać, że ta jest bezpieczna. Przypadek Brenny był tego dowodem.
Z drugiej strony, ona bardzo tego człowieka wkurzyła. Może to, że się na nią uwziął, było tylko jednostkowym przypadkiem?
Trzeci czerwca. Do licha, było za późno, aby pognać do cyrku i samej poszukać jakichś śladów. Ale nawet nie zgłaszała pretensji, że nie przyszedł do niej od razu, bo w końcu czego spodziewać się po Borginie? A i wtedy i tak latała jak oszalała, w związku z napaścią na młodego Prewetta…
– Dziwi to okno… brak śladów nie. Morderca nie wchodzi do pokoju w fizycznej formie, nie otwiera okien i drzwi, nie ma go w pobliżu. Porusza się w niematerialnej formie albo rzuca jakieś zaklęcie, które łączy umysły. To też już potwierdzone – zrelacjonowała beznamiętnie. Gdyby było inaczej, Patrick by tego człowieka przecież dostrzegł. Musiałby coś zauważyć. W takim wypadku powracali do teorii, że napastnik musiał upatrzyć sobie ofiarę wcześniej. – Okno wskazywałoby, że mężczyzna ze strzelbą działa trochę inaczej niż sam morderca, ale wciąż mamy za mało danych. Przekaż mi kopię zeznań, to przygotuję kolejny raport, chyba że wolisz wysłać go do Harper sam.
W końcu lubił podrzucać jej do biura różne miłe prezenty. Ostatnio to była na przykład głowa, o czym jednak Brenna na razie nie miała pojęcia.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.