19.10.2023, 22:14 ✶
– Dobry? Cholera, Vinnie, wybuchł mi nad głową w Ministerstwie, kiedy rozmawiałam o sprawie seryjnego mordercy – westchnęła Brenna, ale wątpiła, by to do niego dotarło. Już pomijając jego pieprznięty charakter, przede wszystkim wciąż był zamroczony. – Jako żywy też jesteś upierdliwy – powtórzyła niby echo jego własnych myśli, a chwilę później zachwiała się, i z pewnym trudem utrzymała pozycję wyprostowaną, przy okazji jemu nie pozwalając grzmotnąć o ziemię. Na całe szczęście, ściana zapewniła im odrobinę podparcia, inaczej oboje walnęliby o chodnik. I znając jej szczęście, rozwaliłaby sobie twarz.
– Chciałbyś. Chwilowo to ty lecisz na glebę – mruknęła tylko, ciągnąc go lekko, żeby znowu ustawił się w miarę pionowo. Nie, pomaganie mu iść nie było łatwe. Skubaniec był nawet wyższy od Erika, a to już stanowiło nie lada osiągnięcie. Czasem Brenna zastanawiała się, czy jego matka przypadkiem nie zabalowała z jakimś półolbrzymem, bo jakoś ciężko było uwierzyć, że uplągł się tak wielki sam z siebie. I taki wkurzający.
Ale miał rację.
Była Longbottomem i po prostu nie mogła ot tak go tutaj zostawić.
Nieco się zataczając, a co jakiś czas przystając przy jakiejś ścianie, by poprawić chwyt, ruszyli we dwoje przez Pokątną, prosto ku najbliższemu Punktowi Fiuu, skąd pozostawało im udać się do Warowni. Brenna oczywiście najpierw trzy razy upewniła się, że Vincent jest w stanie pozwalającym wypowiedzieć adres poprawnie… A potem pozostawało zaciągnąć go do jednego z pokoi na najwyższej kondygnacji i poprosić skrzatkę, by dopilnowała, że Prewett nie wyzionie od tego kadzidła ducha.
– Chciałbyś. Chwilowo to ty lecisz na glebę – mruknęła tylko, ciągnąc go lekko, żeby znowu ustawił się w miarę pionowo. Nie, pomaganie mu iść nie było łatwe. Skubaniec był nawet wyższy od Erika, a to już stanowiło nie lada osiągnięcie. Czasem Brenna zastanawiała się, czy jego matka przypadkiem nie zabalowała z jakimś półolbrzymem, bo jakoś ciężko było uwierzyć, że uplągł się tak wielki sam z siebie. I taki wkurzający.
Ale miał rację.
Była Longbottomem i po prostu nie mogła ot tak go tutaj zostawić.
Nieco się zataczając, a co jakiś czas przystając przy jakiejś ścianie, by poprawić chwyt, ruszyli we dwoje przez Pokątną, prosto ku najbliższemu Punktowi Fiuu, skąd pozostawało im udać się do Warowni. Brenna oczywiście najpierw trzy razy upewniła się, że Vincent jest w stanie pozwalającym wypowiedzieć adres poprawnie… A potem pozostawało zaciągnąć go do jednego z pokoi na najwyższej kondygnacji i poprosić skrzatkę, by dopilnowała, że Prewett nie wyzionie od tego kadzidła ducha.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.