20.10.2023, 08:16 ✶
Olivia przytaknęła, jednocześnie niemal od razu się krzywiąc na wspomnienie dementorów. Nigdy ich nie spotkała, ale ojciec dość obrazowo o nich opowiadał. Wysysali dusze… Nie - radość. I mimo iż Olivia nie potrafiła wyobrazić sobie, jak może czuć się osoba, której wyssano całą radość, tak mogła się tylko domyślać. I brzmiało to naprawdę przerażająco. Słuchała Geraldine uważnie, odpalając w międzyczasie kolejnego papierosa. Milczała, wpatrując się w znajomą z uwagą i niepokojem.
- Strach… Trochę inaczej, niż w przypadku dementorów, gdy czujesz nie tyle co przerażenie, a po prostu przestajesz czuć pewne emocje - powiedziała z zastanowieniem, zanim zaciągnęła się papierosem. Co to mogło być? Z irytacją wypuściła dym nosem, upodabniając się do wściekłego byka z opowieści. - Zaczyna mnie denerwować ten Voldemort.
Powiedziała cicho, niemal wymrukując pod nosem te słowa. Przeniosła wzrok na papierosa.
- Ale mam wrażenie, że zbiera wokół siebie wszystko, co złe. Wiesz o co chodzi - nie złych ludzi, a wszystko to, co złe. Istoty z każdego zakamarka świata. Dementory strzegą Azkabanu i są pod kontrolą Ministerstwa, ale nie zdziwiłabym się, jakby spróbował ich wziąć do siebie. To chyba niemożliwe, żeby z nimi rozmawiać, ale mam wrażenie, że skoro pojawił się z tymi… istotami, o których mówisz, to pozostałe będą tylko kwestią czasu - dość ponura wizja, ale Olivia z marszu zakwalifikowała Voldemorta jako osobę, która gromadziła wokół siebie zło i brzydotę. - Dobrze, że nic ci się nie stało.
Powiedziała cicho, wymuszając na sobie lekki uśmiech. Odgoniła dym z papierosa dłonią. Żeby rozwiał się tak, jak wspomnienia o tym wydarzeniu. Przynajmniej na chwilę.
- Nic dziwnego, że ludzie robią zapasy. Chyba jednak czeka mnie więcej pracy, niż myślałam. Ale tym zajmie się przyszła Olivia. Chcesz dolewkę? - zapytała, zmieniając temat. Wskazała podbródkiem na jej szklankę z ginem. Ona prawie w całości wypiła wino.
- Strach… Trochę inaczej, niż w przypadku dementorów, gdy czujesz nie tyle co przerażenie, a po prostu przestajesz czuć pewne emocje - powiedziała z zastanowieniem, zanim zaciągnęła się papierosem. Co to mogło być? Z irytacją wypuściła dym nosem, upodabniając się do wściekłego byka z opowieści. - Zaczyna mnie denerwować ten Voldemort.
Powiedziała cicho, niemal wymrukując pod nosem te słowa. Przeniosła wzrok na papierosa.
- Ale mam wrażenie, że zbiera wokół siebie wszystko, co złe. Wiesz o co chodzi - nie złych ludzi, a wszystko to, co złe. Istoty z każdego zakamarka świata. Dementory strzegą Azkabanu i są pod kontrolą Ministerstwa, ale nie zdziwiłabym się, jakby spróbował ich wziąć do siebie. To chyba niemożliwe, żeby z nimi rozmawiać, ale mam wrażenie, że skoro pojawił się z tymi… istotami, o których mówisz, to pozostałe będą tylko kwestią czasu - dość ponura wizja, ale Olivia z marszu zakwalifikowała Voldemorta jako osobę, która gromadziła wokół siebie zło i brzydotę. - Dobrze, że nic ci się nie stało.
Powiedziała cicho, wymuszając na sobie lekki uśmiech. Odgoniła dym z papierosa dłonią. Żeby rozwiał się tak, jak wspomnienia o tym wydarzeniu. Przynajmniej na chwilę.
- Nic dziwnego, że ludzie robią zapasy. Chyba jednak czeka mnie więcej pracy, niż myślałam. Ale tym zajmie się przyszła Olivia. Chcesz dolewkę? - zapytała, zmieniając temat. Wskazała podbródkiem na jej szklankę z ginem. Ona prawie w całości wypiła wino.