20.10.2023, 08:52 ✶
Olivia poczekała, aż drugi tłum odejdzie trochę, a potem sama ruszyła ich śladem. Z duszą na ramieniu. Różdżka ciążyła jej w kieszeni, nieomal paliła. Zrób coś, oni ich zabiją krzyczał głos w jej głowie, ale Quirke nie miała zamiaru być prowodyrem zamieszek. Szła za nimi, sama nie wiedząc, dlaczego. Ot, po prostu.. Była ciekawa. I ciężko było jej się do tego przyznać, bo to nieuprzejme być ciekawym w tak poważnej sprawie, ale przed sobą to chyba można być szczerym, prawda?
Widziała, że nie tylko ją zainteresowało zamieszanie. Dostrzegła kilkanaście twarzy, wychylających się z okien, a także kilka osób, które podążyły za drugą grupą w pewnej odległości. Tak jak ona. Boże, przecież oni nie mają szans z czarodziejami. I ktoś mógł sobie myśleć co chciał, że to rasizm i wykluczanie charłaków, ale do jasnej cholery - jak mają się bronić przed magią? No jak? Nie umniejszała ich umiejętnościom, o nie - po prostu potrafiła logicznie myśleć.
I chociaż charłakom nie poświęcała zwykle zbyt dużo uwagi, to przecież poświęcała ją mugolom, również nie w takim empatycznym stopniu, co powinna, ale jednak czuła do nich sympatię. Więc czemu do charłaków by nie miała? To chyba nie ich wina, prawda? Olivia zmrużyła oczy, gdy zobaczyła kolejną osobę, która ruszyła za tłumem. Mężczyzna był dużo młodszy od niej, przynajmniej z wyglądu. Szedł, podobnie jak reszta, nieco dziwnie, ni to skradając się, ni idąc normalnie. Jak wszyscy, a zaraz utworzy się tutaj trzecia grupka. Ale skandowane hasła były coraz głośniejsze, więc jeszcze tylko chwila…
Olivia poczuła, jak oblewa ją pot, gdy grupa czarodziejów zatrzymała się i zaczęła coś krzyczeć. Usłyszała tylko słowa takie jak “krew” “magia” “czystość”. Czymże oni się różnili od popleczników Voldemorta, którzy skandowali o czystej krwi? Ruda poczuła złość, ale w tej samej chwili ktoś ją popchnął, pociągnął z bara, i wpadła nie tylko na Olliego, ale i dwie czarownice, stojące niedaleko.
- Uważaj jak idziesz! - wykrzyczała, zanim zaczęła zbierać się z ziemi. Boleśnie obiła sobie lewy łokieć. Co za dupek. Gorzej, że ten dupek, do którego krzyczała, stanął i obrócił się w ich stronę. W oczach miał nienawiść, adrenalina buzowała w jego żyłach. Chyba niepotrzebnie za nim krzyczała, bo pewnie teraz wyżyje się na nich.
Widziała, że nie tylko ją zainteresowało zamieszanie. Dostrzegła kilkanaście twarzy, wychylających się z okien, a także kilka osób, które podążyły za drugą grupą w pewnej odległości. Tak jak ona. Boże, przecież oni nie mają szans z czarodziejami. I ktoś mógł sobie myśleć co chciał, że to rasizm i wykluczanie charłaków, ale do jasnej cholery - jak mają się bronić przed magią? No jak? Nie umniejszała ich umiejętnościom, o nie - po prostu potrafiła logicznie myśleć.
I chociaż charłakom nie poświęcała zwykle zbyt dużo uwagi, to przecież poświęcała ją mugolom, również nie w takim empatycznym stopniu, co powinna, ale jednak czuła do nich sympatię. Więc czemu do charłaków by nie miała? To chyba nie ich wina, prawda? Olivia zmrużyła oczy, gdy zobaczyła kolejną osobę, która ruszyła za tłumem. Mężczyzna był dużo młodszy od niej, przynajmniej z wyglądu. Szedł, podobnie jak reszta, nieco dziwnie, ni to skradając się, ni idąc normalnie. Jak wszyscy, a zaraz utworzy się tutaj trzecia grupka. Ale skandowane hasła były coraz głośniejsze, więc jeszcze tylko chwila…
Olivia poczuła, jak oblewa ją pot, gdy grupa czarodziejów zatrzymała się i zaczęła coś krzyczeć. Usłyszała tylko słowa takie jak “krew” “magia” “czystość”. Czymże oni się różnili od popleczników Voldemorta, którzy skandowali o czystej krwi? Ruda poczuła złość, ale w tej samej chwili ktoś ją popchnął, pociągnął z bara, i wpadła nie tylko na Olliego, ale i dwie czarownice, stojące niedaleko.
- Uważaj jak idziesz! - wykrzyczała, zanim zaczęła zbierać się z ziemi. Boleśnie obiła sobie lewy łokieć. Co za dupek. Gorzej, że ten dupek, do którego krzyczała, stanął i obrócił się w ich stronę. W oczach miał nienawiść, adrenalina buzowała w jego żyłach. Chyba niepotrzebnie za nim krzyczała, bo pewnie teraz wyżyje się na nich.