20.10.2023, 11:45 ✶
Ciężko, żeby jej nie zauważył - w końcu na niego wpadła. Co prawda to nie Ollie wylądował na ziemi, a Olivia, której czapka się przekrzywiła, wypuszczając spod spodu kilka rudych kosmyków. Quirke sprawdziła odruchowo, czy różdżka jest cała. Z ulgą odnotowała fakt, że nic jej się nie stało. Spojrzała za to na mężczyznę, wysuwając podbródek do przodu w wyzywającym geście.
- Porządnych ludzi będziesz potrącał? Może jakieś przepraszam? - zapytała, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Normalnie by ten fakt zignorowała, ale im mniej gniewnych czarodziejów w okolicy, tym lepiej. Mężczyzna długo patrzył na Olivię, a potem przeniósł wzrok na Olliego. Jego gniew trochę zelżał, ale tylko nieznacznie. Wykonał międzynarodowy, znany od stuleci, gest pozdrowienia łuczniczego, a następnie dołączył do znikającego za rogiem tłumu. - No coś takiego!
Ruda poprawiła kaszkiet na głowie, wpychając na powrót włosy pod spód. Zerknęła na mężczyznę, na którego wpadła, i skrzywiła się.
- A tobie język w gębie ucięli? - burknęła, wcale nie planując być niemiłą. Po prostu tak jakoś wyszło. Dość szybko Olivia zdała sobie z tego sprawę i już miała zamiar go przeprosić, gdy zza rogu grupka postronnych, wśród której się znaleźli, usłyszała krzyki. Nie podniesione głosy, a krzyki. I jakiś głuchy łoskot. Słowa przeprosin ugrzęzły w gardle Olivii, która kierowana głupotą czy po prostu zwykłym instynktem - ruszyła w stronę, z której dobiegały odgłosy walki. Czy użyli różdżek? A może ograniczyli się tylko do prawa pięści? Bez względu na to, co się tam właśnie działo, trzeba było działać. Olivia puściła się pędem w stronę Pokątnej.
- Porządnych ludzi będziesz potrącał? Może jakieś przepraszam? - zapytała, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Normalnie by ten fakt zignorowała, ale im mniej gniewnych czarodziejów w okolicy, tym lepiej. Mężczyzna długo patrzył na Olivię, a potem przeniósł wzrok na Olliego. Jego gniew trochę zelżał, ale tylko nieznacznie. Wykonał międzynarodowy, znany od stuleci, gest pozdrowienia łuczniczego, a następnie dołączył do znikającego za rogiem tłumu. - No coś takiego!
Ruda poprawiła kaszkiet na głowie, wpychając na powrót włosy pod spód. Zerknęła na mężczyznę, na którego wpadła, i skrzywiła się.
- A tobie język w gębie ucięli? - burknęła, wcale nie planując być niemiłą. Po prostu tak jakoś wyszło. Dość szybko Olivia zdała sobie z tego sprawę i już miała zamiar go przeprosić, gdy zza rogu grupka postronnych, wśród której się znaleźli, usłyszała krzyki. Nie podniesione głosy, a krzyki. I jakiś głuchy łoskot. Słowa przeprosin ugrzęzły w gardle Olivii, która kierowana głupotą czy po prostu zwykłym instynktem - ruszyła w stronę, z której dobiegały odgłosy walki. Czy użyli różdżek? A może ograniczyli się tylko do prawa pięści? Bez względu na to, co się tam właśnie działo, trzeba było działać. Olivia puściła się pędem w stronę Pokątnej.